Prof. Środa nie pozostawia swoim czytelnikom złudzeń – filozofka nie przepada za dzisiejszym świętem.
- „Dziś dziwaczny dzień z jednej strony defilada z drugiej Wniebowzięcie. Nienawidzę defilad (ta będzie wyjątkowo męcząca bo towarzyszyć jej będzie ryk Nawrockiego), bo defilady to ekshibicjonistyczne chwalenie się narzędziami mordu”
- pisze na Facebooku (pisownia oryginalna).
- „W epoce państw narodowych (która mam nadzieję przeminie) państwa zapewne muszą mieć gotowość do mordowania bliźnich ale stanowczo nie powinny się tym tak ostentacyjnie chwalić”
- dodaje.
Dalej wykładowczyni etyki przechodzi do religijnego wymiaru dzisiejszego dnia.
- „Myślę też, że tylko w jakiejś skrajnej wersji patriarchatu, jaką mamy, pełna miłości i troski Maryja mogła zostać połączona z zabijaniem, wojną i nacjonalizmem. Bo rzekomo obroniła Polskę przed Bolszewikami, tak jak Duch Święty przeprowadził Polskę od Komunizmu do epoki Balcerowicza (- jak dowiadujemy się z "poprawki", która wprowadził w Muzeum II Wojny Światowej jej dawny dyrektor "ryk" Nawrocki)”
- grzmi zadeklarowana przeciwniczka militaryzmu i mowy nienawiści.
- „Stanowczo protestuje przeciwko nacjonalizowaniu i militaryzowaniu tego symbolu kobiecej troski i poświęcenia”
- kończy swój wywód.
W ten sposób autorka sprowadza całą religijną i historyczną tradycję związaną z maryjnym wymiarem polskiej tożsamości do „skrajnego patriarchatu”, „nacjonalizmu” i „militaryzmu”, próbując zanegować obecną od ponad stu lat w polskiej świadomości interpretację zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Może, gdyby nie walczyła z „patriarchatem” i „militaryzmem” przez wylewanie swojej nienawiści w mediach społecznościowych, byłaby w tym jednak skuteczniejsza?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.