Skandal

Sąd wydał list żelazny Romanowskiemu. Żurek podważa decyzję i uderza w sędziego

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przystąpił do ataku na sędziego, który zdecydował o wydaniu listu żelaznego posłowi Marcinowi Romanowskiego. Reprezentant rządu Donalda Tuska podważa nie tylko samą decyzję sądu, ale też status sędziego.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (TVP Info, Radio Maryja)
Fot. screenshot: YouTube (TVP Info, Radio Maryja)

Sąd Okręgowy w Warszawie pozytywnie rozpatrzył wniosek posła Marcina Romanowskiego i wydał mu list żelazny. To gwarancja, że polityk będzie mógł odpowiadać z tzw. wolnej stopy, jeżeli dobrowolnie stawi się na wezwanie organów ścigania. Do decyzji sądu odniósł się na antenie Polsat News minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który stwierdził, że zajmująca się sprawą prokuratura powinna się od niej odwołać.

- „List żelazny daje się z reguły wtedy, kiedy jakaś osoba gwarantuje, że będzie współpracować z prokuraturą. Tutaj widzieliśmy publiczne oświadczenie pana Romanowskiego, który przecież był zatrzymany i były publiczne oświadczenia, że on nie będzie nigdzie uciekał, nie będzie się chował, a następnie całym swoim działaniem zaprzeczył tego typu zapewnieniom składanym publicznie”

- mówił.

- „Nie mam wątpliwości, że prokuratura powinna żalić się na tę decyzję. Prokurator Woźniak precyzyjnie wytłumaczył, że tutaj sąd zastosował, można powiedzieć, bardzo dziwną figurę procesową, kiedy nie uznał treści konkretnego przepisu, który mówi, że w przypadku gdy prokurator wniesie sprzeciw od takiego wniosku o list żelazny, to sąd jest z nim związany”

- dodał.

Minister uderza w sędziego 

Dalej sędziego, który podjął decyzję ws. listu żelaznego minister określił… „wielkim problemem” i zaczął podważać jego status.

- „Ten sędzia, ta osoba, która wydała dzisiaj takie kontrowersyjne bardzo orzeczenie, podpisała tak zwaną listę poparcia do neoKRS, czyli do organu, który niszczył system praworządności za czasów ministra Ziobry. Wiemy, że ta osoba, była także komisarzem wyborczym, więc ja naprawdę chcę, żebyśmy z pewnym dystansem spojrzeli na to rozstrzygnięcie”

- grzmiał polityk.

- „Mam z tym duży problem, ponieważ mamy takie osoby, które podejmują bardzo kontrowersyjne decyzje, a ich liczba, a ich tytuły powołania oraz ich zachowanie w czasie tak zwanego kryzysu praworządności były bardzo wątpliwe”

- przekonywał.

 

Źródło: Polsatnews.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej