W ub. tygodniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o umorzeniu postępowania przeciwko Lechowi Wałęsie, podejrzanemu o składanie fałszywych zeznań w śledztwie dot. tzw. „teczek Kiszczaka”. Śledczy stwierdzili, że były prezydent nie mógł w latach 70-tych pisać donosów na kolegów, ponieważ był wówczas analfabetą. O domniemany analfabetyzm byłego prezydenta próbował dziś zapytać red. Rafał Jarząbek z Telewizji wPolsce24. Dziennikarz pokazał skany dokumentów, które miały zostać podpisane przez Wałęsę.
- „Pan se d*** wytrzyj tym”
- zareagował Wałęsa.
Były prezydent udał się do budynku, ale dziennikarz nie dawał za wygraną i próbował dopytać go o decyzję prokuratury. W szokujący sposób uniemożliwić mu to próbował Bogdan Wałęsa.
- „Chcesz problemów mieć?”
- agresywnie zwrócił się do reportera.
Ostatecznie red. Jarząbkowi udało się dotrzeć do stolika, przy którym siedział Lech Wałęsa. Ponownie pokazał byłemu prezydentowi skany dokumentów.
- „Powiedziałem panu, że może se pan d*** wytrzeć?”
- zareagował były prezydent.
Po chwili Bogdan Wałęsa wyrwał dziennikarzowi dokumenty i je zniszczył.
- „Wiesz, co robię na twoją akredytację?”
- zwracał się do reportera.
Wreszcie ponownie włączył się sam Lech Wałęsa.
- „Dostanie w lampę ode mnie”
- odgrażał się były prezydent, zaczynając szarpać dziennikarza.
Ostatecznie dziennikarz został wyproszony.
- „Spotkałem się z chamstwem. Wyzwiska oraz propozycje, co mogę zrobić z dokumentami, które przedstawiałem Lechowi Wałęsie, aż ręce się załamują, kiedy człowiek uświadamia sobie, że Lech Wałęsa był polskim prezydentem. Dodatkowo świta, która towarzyszyła Wałęsie, na czele z Bogdanem Wałęsą, była wręcz agresywna i atakował mnie fizycznie”
- komentował red. Jarząbek.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.