Z opublikowanego uzasadnienia wynika, że sąd nie znalazł podstaw do stwierdzenia, iż działanie Bąkiewicza doprowadziło do trwałego uszkodzenia zabytku. Sam proces zakończył się uniewinnieniem już w lipcu.
Prokuratura zarzucała Bąkiewiczowi, że malując na fasadzie resortu dwa znaki Polski Walczącej, trwale uszkodził strukturę szydłowieckiego piaskowca. W akcie oskarżenia wartość szkody określono na 3740 zł. Za zarzucany czyn groziła kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Sąd: po czyszczeniu nie pozostały ubytki
Jak opisuje Gazeta.pl, sąd zwrócił uwagę na sposób usunięcia farby z elewacji. Znak został zmyty metodą hydrodynamiczną, stosowaną przy czyszczeniu powierzchni zabytkowych.
W uzasadnieniu wskazano, że po przeprowadzeniu prac „nie stwierdzono ubytków w strukturze budynku”, a na fasadzie nie pozostały również fragmenty farby.
Sąd miał też uznać, że nie wykazano, by Bąkiewicz miał świadomość, że fragment budynku, na którym malował symbole, podlega ochronie jako zabytek.
Sam Bąkiewicz od początku twierdził, że jego działanie było reakcją na usunięcie z wnętrza ministerstwa symbolu Polski Walczącej i tablicy poświęconej Żołnierzom Wyklętym.
– Rząd Donalda Tuska po przejęciu władzy niszczy wszystko to, co polskie i narodowe. Zdejmuje symbole narodowe i krzyże – mówił wówczas na nagraniu opublikowanym w internecie.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiało inną wersję wydarzeń. Resort twierdził, że demontaż symboli był związany z remontem budynku i określał zachowanie Bąkiewicza jako akt wandalizmu.
Na chwilę obecną resort nie poinformował, czy tablica upamiętniająca Żołnierzy Wyklętych wróciła na swoje miejsce.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.