Po wybuchu afery lekarz zwrócił szpitalowi pół miliona złotych. Placówka odesłała mu jednak te pieniądze. „Fakt” zapytał więc rzeczniczkę, czy kwota ostatecznie wróciła na konto szpitala. Zapytał też, czy to całość zobowiązań lekarza oraz na jakiej podstawie wyliczono właśnie taką sumę.
Ta potwierdziła, że Kacprzyk wpłacił 500 tys. zł na rachunek bankowy placówki. Dodała, że w tej sprawie toczy się postępowanie prowadzone przez właściwe organy. Nie odniosła się wprost do pytania, czy to wszystko, co lekarz ma oddać.
Jadwiga Juczkowicz podkreśliła, że kwota wpłaty wynikała z samodzielnej decyzji Kacprzyka. Po przelewie lekarz wystawił też faktury korygujące. To one stały się przedmiotem zainteresowania szpitala, który domaga się wyjaśnień.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.