– Lansowanie teorii o zagrożeniu wojną jest rozwiązaniem wielu problemów, zwłaszcza dla słabego rządu – stwierdził były premier.
Miller poszedł jeszcze dalej, przekonując, że rosyjskiej napaści na Polskę nie będzie.
– Żadnej napaści Rosjan nie będzie – powiedział.
Wtedy Mazurek ironicznie nawiązał do oskarżeń, które od lat pojawiają się pod adresem byłego szefa SLD.
– Brał od ruskich pieniądze, przywoził je w walizkach, te ruble. Ja to wiem – powiedział dziennikarz w wyraźnie ironicznym tonie.
Miller zareagował natychmiast.
– Jak pan tego nie cofnie, to spotkamy się w sądzie – ostrzegł.
Mazurek odpowiedział, że niczego cofać nie zamierza, ponieważ – jak tłumaczył – przywoływał jedynie kierowane wobec Millera oskarżenia. Po chwili wymiana zdań przybrała już bardziej żartobliwy charakter.
– Jeszcze chwila i spotkamy się w sądzie – powtórzył Miller.
– My się nie będziemy spotykać w żadnym sądzie – odpowiedział Mazurek.
– Dlaczego? Nie lubi pan sądu? – zakończył były premier.
Miller w ostatnich miesiącach wielokrotnie krytycznie wypowiadał się o władzach Ukrainy i polskiej polityce wobec Kijowa. Z tego powodu część polityków zarzuca mu powielanie narracji korzystnych dla Kremla. Katarzyna Piekarska z KO mówiła niedawno, że nie rozumie obecnej postawy byłego premiera, a TVN24 zwracał uwagę, że część jego wypowiedzi pokrywa się z tezami rosyjskiej propagandy. Sam Miller odrzuca zarzuty o prorosyjskość i przedstawia swoje stanowisko jako wynik oceny polskiego interesu.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.