Projekt, skierowany do Sejmu przez rząd Donalda Tuska w sierpniu 2026 roku, ma służyć przede wszystkim wdrożeniu przepisów Unii Europejskiej dotyczących egzekwowania sankcji międzynarodowych. Jednocześnie ustanawia szerszy system krajowych środków ograniczających.
Największe kontrowersje budzi art. 4, dotyczący przesłanek wpisania obywatela lub przedsiębiorstwa na listę sankcyjną. W pierwotnej wersji znalazł się zapis o osobach i podmiotach „bezpośrednio lub pośrednio wspierających obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym”.
Po pracach komisji sejmowych przepis zmieniono. W sprawozdaniu z 21 października mowa już o podmiotach inicjujących, realizujących, koordynujących lub finansujących manipulację informacyjną stwarzającą poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Projekt zawiera również definicję takich działań oraz zastrzeżenie dotyczące ochrony wolności wypowiedzi i działalności dziennikarskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że decyzja administracyjna może prowadzić do natychmiastowego zamrożenia majątku.
„Rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!”
Europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik ostro zaatakowała projekt na X.
„Rządowy projekt ustawy nr 3003 to jeden z największych skandali tej kadencji – minister bez zgody sądu będzie mógł zamrażać majątki osób i firm za tzw. manipulację informacyjną!” – napisała.
Polityk zwróciła uwagę na możliwość wydawania decyzji ze skutkiem natychmiastowym. Zaskarżenie takiego rozstrzygnięcia do sądu administracyjnego nie oznaczałoby automatycznego odblokowania pieniędzy.
„Aparat władzy nie może mieć wręcz totalitarnej siły nakładania sankcji np. na przedsiębiorcę bez wyroku sądu, bo zanim ktoś taki przejdzie ścieżkę odwoławczą, to może zostać przez kary zrujnowany” – ostrzegła.
Zdaniem europosłanki nieostre sformułowania mogą stworzyć pole do wykorzystywania sankcji przeciwko przeciwnikom politycznym.
„Apeluję do wszystkich o nagłaśnianie tej sprawy, bo rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!” – podkreśliła.
Wątpliwości dotyczące ochrony wolności słowa zgłaszano również podczas prac parlamentarnych. Posłowie opozycji proponowali doprecyzowanie przesłanek stosowania sankcji i zwiększenie wymagań dowodowych.
W projekcie przewidziano ponadto surowe kary za naruszanie lub obchodzenie środków ograniczających. Mogą one sięgać 20 mln zł w przypadku określonych naruszeń administracyjnych, a przy najcięższych przestępstwach związanych z łamaniem sankcji – nawet 12 lat więzienia. Nie są to jednak automatyczne kary za wyrażanie poglądów ani za sam wpis na listę sankcyjną.
Przedstawiciele rządu przekonują, że nowe przepisy mają umożliwić skuteczniejszą walkę z rosyjską ingerencją i obchodzeniem sankcji. Opozycja domaga się natomiast silniejszych gwarancji, które uniemożliwią wykorzystywanie tych instrumentów wobec legalnej działalności obywatelskiej i dziennikarskiej.
Projekt nie został jeszcze uchwalony. Po drugim czytaniu, 23 października, ponownie skierowano go do komisji sejmowych.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.