Wybory do 120-osobowego Knesetu odbyły się we wtorek, 27 października. W czwartek wieczorem izraelska Centralna Komisja Wyborcza poinformowała o przeliczeniu 99,9 proc. głosów.
W nocy z czwartku na piątek opublikowano pełne zestawienie, które potwierdziło wcześniejsze prognozy. Żaden z dwóch głównych bloków nie osiągnął wymaganej większości 61 mandatów.
Największym pojedynczym ugrupowaniem pozostaje Likud premiera Benjamina Netanjahu, który zdobył 27 miejsc w parlamencie. Partia Yashar, kierowana przez byłego szefa sztabu izraelskiej armii Gadiego Eisenkota, uzyskała 21 mandatów.
Dotychczasowy obóz Netanjahu stracił większość parlamentarną, choć sam premier pozostaje na stanowisku do czasu powołania nowego rządu.
Kto stworzy większość w Knesecie?
Jedną z największych niespodzianek wyborów okazał się rezultat ugrupowań reprezentujących arabskich obywateli Izraela.
Wspólna Lista zdobyła 11 mandatów, a partia Ra'am – osiem. Łącznie oznacza to 19 miejsc w parlamencie, co stanowi historyczny wynik arabskiej reprezentacji. Dla porównania w poprzedniej kadencji partie arabskie dysponowały łącznie dziesięcioma mandatami. Nowy układ sił sprawia, że to właśnie ich stanowisko może odegrać istotną rolę podczas prób utworzenia większości parlamentarnej.
Ewentualna współpraca ugrupowań opozycyjnych z partiami arabskimi byłaby jednak politycznie trudna. Część izraelskich polityków sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu, wskazując na głębokie różnice dotyczące bezpieczeństwa państwa oraz konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
O skali wyzwań mówił były premier Izraela Jair Lapid.
„Teraz zaczyna się naprawdę trudna część” – napisał na X, apelując o cierpliwość podczas rozmów koalicyjnych.
Ostateczne zatwierdzenie wyników i przekazanie ich prezydentowi Isaacowi Herzogowi zaplanowano na 4 listopada. Następnie głowa państwa powierzy wybranemu politykowi misję utworzenia rządu.
Nowy Kneset ma rozpocząć kadencję 10 listopada.
Jeżeli negocjacje zakończą się niepowodzeniem, Izrael może stanąć przed perspektywą kolejnych wyborów parlamentarnych. Nie oznacza to jednak automatycznego upadku obecnego gabinetu – Benjamin Netanjahu pozostaje premierem do czasu wyłonienia jego następcy lub powołania kolejnego rządu.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.