Do rozmowy Rubio i Ławrowa doszło w środę, 23 września, na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Departament Stanu potwierdził, że ministrowie rozmawiali o wojnie rosyjsko-ukraińskiej oraz stosunkach amerykańsko-rosyjskich. Sam Rubio nie chciał później ujawniać szczegółów spotkania, podkreślając, że tego rodzaju dyplomacja wymaga poufności.
„Nagle mamy aktywne działania bojowe”
Najważniejsza była jednak wypowiedź amerykańskiego sekretarza stanu już po spotkaniu z rosyjskim ministrem.
– Jedną z naszych wielu obaw związanych z wojną między Rosją a Ukrainą jest to, że może ona przerzucić się na inne miejsca – powiedział Rubio.
Jak zaznaczył, konflikt może rozszerzyć się „poprzez atak hybrydowy, akt sabotażu albo nieporozumienie”. Następnie podał bardzo konkretny przykład: pilot może polecieć w niewłaściwym kierunku i w jednej chwili doprowadzić do sytuacji, w której rozpoczynają się regularne działania bojowe.
Rubio podkreślił, że właśnie w taki sposób wojny potrafią wymykać się spod kontroli i obejmować państwa, które pierwotnie nie były bezpośrednimi uczestnikami konfliktu. Według sekretarza stanu USA Waszyngton podnosił już tę kwestię podczas rozmów z przedstawicielami różnych państw.
– To realna obawa. Tak właśnie czasem sprawy wymykają się spod kontroli – zaznaczył.
Ostrzeżenie Rubio nabiera znaczenia w sytuacji, gdy państwa europejskie informują o rosnącej liczbie przypadków sabotażu, cyberataków, naruszania przestrzeni powietrznej i innych działań hybrydowych przypisywanych Rosji. Europejscy ministrowie mówili podczas obecnego Zgromadzenia Ogólnego ONZ o nasilaniu przez Moskwę tego rodzaju operacji, choć jednocześnie część z nich ocenia, że bezpośredni konwencjonalny atak Rosji na NATO nie jest obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
W ostatnich tygodniach szczególne obawy wzbudzały incydenty z dronami oraz próby sabotażu infrastruktury w państwach europejskich. Institute for the Study of War ocenia, że działania tego rodzaju tworzą coraz poważniejsze wyzwanie dla bezpieczeństwa państw NATO i wymagają skoordynowanej odpowiedzi Zachodu.
Słowa Rubio pokazują jednak przede wszystkim, że administracja USA bierze pod uwagę nie tylko scenariusz świadomej eskalacji ze strony Moskwy. Niebezpieczeństwo może tkwić również w mechanizmie reakcji łańcuchowej: sabotaż, wtargnięcie drona lub samolotu, błędna identyfikacja celu czy niewłaściwa decyzja dowódcy mogą stworzyć sytuację, w której kolejne państwo zostanie wciągnięte w konflikt.
W takim ujęciu największym zagrożeniem nie musi być formalna decyzja o rozpoczęciu wojny Rosji z NATO. Wystarczy jeden poważny incydent, po którym państwa staną przed koniecznością natychmiastowej odpowiedzi militarnej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.