Dawid Wildstein w niezwykle ostrych słowach skomentował decyzję Prokuratury Okręgowej w Warszawie o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie dotyczącego podejrzenia składania fałszywych zeznań w sprawie tzw. teczek Kiszczaka. Publicysta nie szczędzi byłemu prezydentowi ani prokuraturze brutalnych określeń.
Po wstępnie ironizuje:
– Nie wiem, czy wiecie, ale właśnie tak właśnie orzekła prokuratura Żurka.
Prokuratura umorzenie uzasadniła m.in. oceną, że wcześniejsza opinia grafologiczna nie dawała podstaw do kategorycznego przypisania wszystkich zapisów Wałęsie, wskazując przy tym na konstytucyjne prawo do obrony. Według prokuratury Wałęsa, nawet jako świadek, nie miał obowiązku składać zeznań mogących prowadzić do jego samooskarżenia.
Wildstein przedstawia tę decyzję zupełnie inaczej.
– No robią sobie z nas jaja – napisał.
I dodał, że jego zdaniem jest to „kolejna decyzja rozgrzanych funkcjonariuszy Żurka”, wiążąc ją politycznie z obecnym kierownictwem Ministerstwa Sprawiedliwości.
Najostrzejsza część wpisu dotyczy jednak nie samej prokuratury, lecz sposobu, w jaki – zdaniem publicysty – przez lata zmieniał się medialny obraz Lecha Wałęsy.
– Wałęsa to degenerat. Alkoholik. Bydlak. Cham. Prymityw. Świnia. Bandyta. Damski bokser. Przemocowiec. Analfabeta. Imbecyl. Skrajne zagrożenie dla demokracji. Niebezpieczny populista o faszystowskich ciągotach – wylicza Wildstein.
Natychmiast zaznacza jednak:
– I nie. To nie moje słowa. Tak Wałęsę opisywała „Gazeta Wyborcza” i inne środowiska, które dziś są rdzeniem Uśmiechniętej Polski i które robią z niego dziś największego i jedynego bohatera Sierpnia.
To właśnie w tej zmianie narracji Wildstein widzi zasadniczą polityczną hipokryzję. Według niego środowiska, które dawniej ostro atakowały Wałęsę, później zaczęły przedstawiać go jako symbol demokratycznej Polski.
Publicysta idzie jeszcze dalej i łączy ten zwrot z ujawnieniem dokumentów dotyczących TW „Bolka”.
– A wiecie, kiedy zakochali się w Wałęsie? Natychmiast? Kiedy okazał się agentem. Kiedy wyszły jego donosy. Wtedy, W CIĄGU JEDNEGO DNIA, przestał być niebezpiecznym populistą i stał się „bohaterem wolności” – napisał Wildstein.
Warto dodać, że w oficjalnym komunikacie dotyczącym umorzenia wskazano, że opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych przypisywała Wałęsie autorstwo znacznej większości zapisów i podpisów znajdujących się w dokumentach TW „Bolka”, choć prokuratura uznała, że opinia nie była w tym zakresie w pełni kategoryczna.
Wildstein kończy swój komentarz równie mocnym oskarżeniem pod adresem środowisk medialnych i politycznych broniących dziś byłego prezydenta.
– I to jest chyba najbardziej obrzydliwe w całej tej dzisiejszej hucpie z Bolkiem Lechem Wałęsą – stwierdził.
Decyzja prokuratury z 24 września kończy trwające od 2017 roku postępowanie dotyczące zeznań Wałęsy z 2016 roku. Były prezydent zaprzeczał wówczas autorstwu większości okazanych mu dokumentów z tzw. teczek Kiszczaka. Prokuratura uznała ostatecznie, że postępowanie należy umorzyć zarówno ze względów dowodowych, jak i z uwagi na przysługujące Wałęsie prawo do obrony.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.