Szokujące

Przy Sejmie postawiono… automat z tabletkami poronnymi

„Hakujemy Kodeks karny i przenosimy aborcje do XXI wieku” – napisały aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu, chwaląc się nową, przerażającą inicjatywą. Przed związanymi z nią zagrożeniami, nie tylko karnymi, przestrzega mec. Paweł Matyja.

1 min czytania
Fot. screenshot: Facebook (Aborcyjny Dream Team)
Fot. screenshot: Facebook (Aborcyjny Dream Team)

Aborcyjne aktywistki postawiły przy ul. Wiejskiej w Warszawie automat rozprowadzający tabletki poronne. Osoba, która skontaktuje się z organizacją, ma otrzymać kod otwierający skrytkę. Jak przekonują działaczki, w ten sposób proceder jest ich zdaniem legalny, ponieważ maszyna nie jest człowiekiem, a więc – w ich wątpliwej logice – nie dochodzi do pomocnictwa w aborcji. To oczywiście nieprawda.

- „Pomocnictwo ma bardzo szeroki zakres czynności sprawczych, które mogą wchodzić w grę – przekazywanie numeru do skrytki pocztowej, w której znajdują się leki, wysyłanie takich leków, organizowanie tych leków – to z pewnością mogłoby zostać zakwalifikowane jako pomocnictwo w dokonaniu aborcji i tu by wchodziło w grę zagrożenie karą pozbawienia wolności do lat trzech”

- wyjaśnił w rozmowie z Zero.pl mec. Paweł Matyja.

- „To wynika po prostu z Kodeksu karnego, tu żadnej tajemnicy nie ma”

- dodał.

Adwokat zaznaczył, że to sprawa do analizy nie tylko dla prokuratury, ale również Inspektoratu Farmaceutycznego. Tym bardziej, że w ramach swojej inicjatywy aktywistki rozprowadzają leki w Polsce niedopuszczone do obrotu.

- „Zagrożeń jest cała masa”

- przestrzega prawnik.

Źródło: Zero.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej