Kościół

Poza Kościoła to problem tysiąc razy większy. Ks. prof. Kobyliński o nadużyciach przy egzorcyzmach

„W Polsce obecnie jest już całkiem nieźle” – ocenił ks. prof. Andrzej Kobyliński, pytany o kontrole nad sprawowanymi w Kościele katolickim egzorcyzmami. Przyznał jednak, że poważny problem istniał pomiędzy 2007 a 2015 rokiem. Wskazał też na „pewien komediowy obraz egzorcyzmów w naszym kraju”.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (tvn24)
Fot. screenshot: YouTube (tvn24)

Portal TVN24.pl opisał sprawę pozwu, jaki trzy kobiety skierowały przeciwko pięciu polskim diecezjom oraz dwóm działającym w naszym kraju zakonom. Dwie z kobiet opowiedziały dziennikarzom o nadużyciach, do jakich miało dochodzić w czasie egzorcyzmów, którym się poddały. Duchowni mieli dopuszczać się wobec nich przemocy fizycznej i seksualnej. W kontekście tej sprawy kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie przypomniał w programie „Tak jest” na antenie TVN24, że od wielu lat ostrzegał, iż pojawią się ofiary nadużyć religijnych w Kościele katolickim w Polsce i będą one domagać się odszkodowań.

- „Spełnia się to, co było do przewidzenia”

- stwierdził duchowny.

Filozof zastrzegł przy tym, że dziś w Kościele katolickim kwestie te zostały znacznie uporządkowane. 

- „W Kościele katolickim będzie problem, gdy chodzi nadużycia i źle sprawowane egzorcyzmy, ale problem tysiąc razy większy będzie w innych religiach czy innych odłamach chrześcijaństwa, gdzie nie ma pewnej kontroli, pewnego obrzędu”

- zauważył.

W samym Kościele katolickim w naszym kraju natomiast, w ocenie ks. Kobylińskiego, problem był poważniejszy w latach 2007 – 2015, kiedy eksplozja egzorcyzmów towarzyszyła pentekostalizacji polskiej religijności. 

Zasadność egzorcyzmów

W programie gościł również red. Tomasz Stawiszyński, który mówił o samym fenomenie opętania.

- „Zjawisko w znaczeniu osób, które doświadczają bardzo intensywnych emocji i są subiektywnie głęboko przekonane, że podlegają działaniu tego typu i pod wpływem pewnych rytualnych działań, w obrębie uniwersum symbolicznego danej religii przestają mieć to poczucie i doświadczają jakiejś ulgi, to jest zjawisko znane również psychiatrii”

- zauważył.

Podkreślił, iż osobiście zna psychiatrów, którzy „uznają, że pewnego typu wewnętrzne doświadczenia czy przeżycia ich pacjentów – nie rozstrzygając, czy one mają jakiś odpowiednik w świecie duchowym czy niewidzialnym, który nie leży w domenie zainteresowania psychiatrii – że jest to zjawisko o charakterze religijnym, że dotyczy jakichś głębokich przekonań religijnych osoby, z którą mają do czynienia, i że psychiatrycznie, czy też psychoterapeutycznie nie ma co działać, tylko być może jakiejś działanie w obrębie tego uniwersum religijnego może być skuteczne”.

Źródło: TVN24.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej