W pierwszym półroczu tego roku funkcjonariusze straży granicznej zatrzymali 2865 cudzoziemców (spoza UE), którzy przedostali się do Polski nielegalnie. To o prawie tysiąc więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Najnowsza sprawa: 31 osób upchniętych w niewielkim busie próbowało dostać się do Niemiec – 23 Syryjczyków, trzech Jemeńczyków i pięciu Afgańczyków. Nadodrzańscy pogranicznicy zatrzymali ich tydzień temu koło Szklarskiej Poręby (Dolnośląskie). Grupa podróżowała ściśnięta w fiacie ducato. Kierowca, widząc patrol, rzucił się do ucieczki.
Jak się okazało, przez Turcję, Grecję i Słowację jechali do Niemiec, chcąc tam wystąpić o azyl.
Afgańczyków, z których żaden nie miał dokumentów, sąd od razu skierował do ośrodka dla cudzoziemców. Pozostałych puszczono wolno, bo obywateli Syrii i Jemenu nie można wydalić ze względu na toczący się w tych krajach konflikt zbrojny.
Niedawno w Bieszczadach przez zieloną granicę przedostali się Etiopczyk, Sudańczyk i dwaj Irakijczycy. Wcześniej błąkali się po stronie ukraińskiej, jeden był tak wyczerpany, że trafił do szpitala.
Pogranicznicy uważają, że nielegalnych imigrantów z dalekich krajów będzie więcej, zwłaszcza że Węgry – na które przyjeżdżali tysiącami – zamknęły dla nich swoje granice.
Przybysze z Bliskiego Wschodu czy Afryki dostają się do Polski najczęściej z Czech i Litwy (przez wewnętrzną granicę Unii Europejskiej), korzystając z tego, że kontrole są tam przeprowadzane tylko w rejonie przygranicznym.
Nielegalni imigranci Polskę traktują jako przystanek w drodze na Zachód. W okresie styczeń-lipiec 2014 r. wnioski o status uchodźcy złożyło 3,2 tys. z nich, z czego ponad tysiąc obywatele Ukrainy. W tym roku w tym samym czasie – 4,9 tys. (1,5 tys. od Ukraińców).
MT/rp.pl
