Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski jest znany z publikacji dot. posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha. Ujawniał m.in. niewygodne dla parlamentarzysty koalicji rządzącej dane dot. spółki Polnord. Kilka dni temu został zatrzymany i usłyszał zarzuty dot. kierowania gróźb karalnych oraz nielegalnego posiadania pistoletu gazowego i amunicji. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.
Już od początku jego sprawa budziła duże kontrowersje. Adwokat Krakowskiego, mec. Łukasz Pawelski, wielokrotnie informował, że kontakt z Kraskowskim był bardzo utrudniony, co uniemożliwiało mu skuteczne wykonywanie swojego prawa do obrony.
Jak relacjonował w rozmowie z Radiem Wnet Pawelski, o posiedzeniu dotyczącym zastosowania aresztu dowiedział się dopiero kilka minut przed jego rozpoczęciem dzięki telefonowi od pracownika sądu. Wcześniej miał podejmować próby kontaktu z prokuraturą, jednak bezskutecznie.
Ostatecznie Kraskowski opuścił areszt, ale postępowanie przeciwko niemu wcale nie zostało zakończone. Sam dziennikarz ma jednak serdecznie dość tego, w jaki sposób jest traktowany przez śledczych.
„Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje opiniami biegłego informatyka, za które zapłaciła, z których jednoznacznie wynika, że nie jestem autorem maili z groźbami śmierci wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Wiadomo, że ktoś się pode mnie podszył zakładając fejkowe konto na szwajcarskim ProtonMail” – napisał na platformie X.
„Prokuratura dysponuje też zeznaniami instruktora strzelectwa z Radomia Macieja Adamusa, że broń – pistolet strzelający pieprzem – do mnie nie należał. Poza tym jak można kogoś zabić chmurą pieprzu? No jak?” – czytamy w dalszej części wpisu.
Krakowski zwrócił się także bezpośrednio do śledczych. „Dlaczego nadal podtrzymujecie wobec mnie te idiotyczne zarzuty, że groziłem śmiercią komendantowi policji w Piasecznie?” – napisał.
W dalszej części wpisu Kraskowski stwierdził, że nie będzie już dalej brał udziału w toczącym się przeciwko niemu postępowaniu.
„Nie gram dłużej w tę waszą brudną grę. Wychodzę z tego cyrku. Odmawiam dalszych zeznań. Nie będę już dłużej stawiać się jak niewolnik, aby odmeldować się podając numer jak więzień Oświęcimia, na komendzie policji na Ursynowie. Możecie mnie zamknąć. Mam to gdzieś” – napisał.
Poruszył także temat swojej ciężkiej sytuacji życiowej, w której znalazł się z powodu aresztowania.
„Pozbawiliście mnie domu. Domu, który jest owocem wieloletniej pracy mojej i moich rodziców. Jestem bezdomny, bo prokurator pozbawił mnie możliwości wejścia do własnego domu!!!" – czytamy. Dodał również: "Co jeszcze możecie mi zrobić? Z powrotem wysłać na Białołękę? Tam przynajmniej jest dach nad głową i coś do zjedzenia” – czytamy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje opiniami biegłego informatyka, za które zapłaciła, z których jednoznacznie wynika, że nie jestem autorem maili z groźbami śmierci wobec komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepila. Wiadomo, że ktoś się pode mnie podszył zakładając… pic.twitter.com/htrSxcg9P4
— Leszek Kraskowski Reporterzy Online (@LKraskowski) July 25, 2026
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.