Amerykański jezuita, znany z propagowania agendy LGBT w Kościele, opowiada się za święceniami kapłańskimi dla mężczyzn o skłonnościach homoseksualnych.
Zdaniem o. Martina, jeśli nie udzieli się święceń kapłańskich homoseksualiście, to będzie to albo „strata dla Kościoła”, albo „przepis na katastrofę”. Uważa on bowiem, że tacy mężczyźni „zostaną albo odstraszeni od swojego powołania, albo doprowadzi to ich do podziemia w seminariach”. Stąd jezuita uważa, że odpowiedzią na kapłaństwo homoseksualistów powinno być „Tak” i stwierdza o takich księżach: „Byli oni dla mnie i dla wielu moich przyjaciół kierownikami duchowymi, duszpasterzami, profesorami i mentorami”.
O. Martin uważa, że Kościół nie potrafi przyznać się do obecności w nim kapłanów homoseksualistów z kilku powodów, takich jak: obawa przed postrzeganiem kapłaństwa jako „zawodu gejowskiego”, brak wiarygodnych danych, „fałszywe łączenie homoseksualizmu z pedofilią”, „zażenowanie wśród niektórych gejowskich księży swoją seksualnością”, możliwość prześladowania homoseksualnych kapłanów, jeśli będą bardziej otwarci co do swoich skłonności”. Te czynniki według niego sprawiają, że temat ten trzyma się w ukryciu i jest on jedynie przedmiotem prywatnych rozmów.
Tymczasem poglądy o. Martina są sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego. W Instrukcji dotyczącej kryteriów rozeznawania powołania w stosunku do osób z tendencjami homoseksualnymi, którą w 2005 r. wydała Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego, można przeczytać, że „tendencje homoseksualne, które są spotykane wśród pewnej liczby mężczyzn i kobiet, są także obiektywnie nieuporządkowane”.
Dalej dokument stwierdza: „Kongregacja (...) uważa za konieczne oświadczyć wyraźnie, że Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może dopuszczać do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną kulturę gejowską”.
Komentarz o. Martina skupia się wokół wyników badań z 2024 r., opublikowanych przez McGrath Institute for Church Life na Uniwersytecie Notre Dame. Według tych danych aż 22 procent ankietowanych biskupów nie widzi problemu w wyświęcaniu „mężczyzny, który doświadcza głęboko zakorzenionego pociągu do osób tej samej płci, pod warunkiem, że jest on zdecydowanie wierny celibatowi”. Stoi to w sprzeczności z cytowaną watykańską instrukcją.
Ojca Martina jednak nie martwi postawa tych biskupów, martwi go natomiast komentarz, jaki napisali do wyników badań ks. Thomas V. Berg oraz psychiatra prof. Timothy G. Lock pt. Do You Know Them to be Worthy?. Jezuita uważa język użyty przez autorów – którzy piszą o „przezwyciężeniu” „przejściowego pociągu do osób tej samej płci” – za „budzący niepokój”. Amerykański jezuita wydaje się sądzić – ponownie: wbrew nauce Kościoła – że skłonności homoseksualne są czymś pozytywnym. Pisze bowiem: „Jedną rzeczą jest przezwyciężenie pokusy lub pożądania, inną jest przezwyciężenie własnej ogólnej seksualności”. Uważa to wręcz za „niebezpieczną propozycję”. O. Martin ubolewa też, że autorzy komentarza widzą problem w możliwości łączenia homoseksualnych skłonności z prowadzeniem zdrowego kapłańskiego życia.
Komentując artykuł jezuity, portal „Life Site News”, stwierdza, że „w przeciwieństwie do rzekomego doświadczenia Martina, amerykańscy księża w ostatnich latach w zdecydowanej mierze identyfikują się jako konserwatywni, co sugeruje, że homoseksualiści nie stanowią takiego wysokiego odsetka obecnych kleryków”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.