Wynik zupełnie mnie nie dziwi. Dziwi jedynie zdziwienie autora tekstu. A jeszcze bardziej dziwi informacja, że jedynie 59 proc. Polaków ponoć nie ma nic przeciwko seksowi przed ślubem.
Nie róbcie sensacji z normalności.I znowu "uprawia seks". I to na portalu Frondy?
Uprawiac to mozna warzywa w ogrodku.Wiarygodność tego typu sondażu jako reprezentatywnego dla całego kraju jest żadna. Po co sobie głowę zawracać.Tymczasem, inne badania* wykazują że 100 proc. Polaków nie ma nic przeciwko pozamałżeńskiemu współżyciu z prostytutkami.
*Grupa respondentów była reprezentatywną próbką wybraną spośród odwiedzających burdele.Soball - mnie też dziwi zdziwienie Rowińskiego. Przecież seks przed ślubem jest rzeczą powszechną. W jakim świecie żyje autor tekstu ?
Chyba w świecie frondowo-katolickich mitów. arbiter - z punktu widzenia normalności oczywiście nic i bardzo dobrze, że ludzie to widzą. Jednak katolicka ideologia jest przeciw. W sytuacji gdy brak akceptacji dla katolickich roszczeń jest aż tak duży to katolicy próbują zaklinać rzeczywistość aby poczuć się lepiej. Jest to mechanizm znany bardzo dobrze. Sruper shiter i srympatia.na pewno mało w tym PL. Dziękuję, nawet jeżeli to znaczy to że rozpasanie ma się dobrze. Zboczeńcy z lewicy cieszą się a rodzice tych ludzi nie przekazują im żadnych wartości moralnych czy choćby etycznych. Żenada i w pierwszej kolejności rodziców po łbach tłuc.Co tu się dziwić? Z tego co pamiętam, to w wywiadzie dla GW żona red. Terlikowskiego przyznała, że nawet państwo Terlikowscy współżyli przed ślubem.
Skoro red. Terlikowski współżył przed ślubem, to ja nie wiem, jak silną wiarę musi mieć te 10%!Dlaczego tak jest?
To takie oczywiste - bo dziewczyny wychodzą za mąż dziesięć lat za późno. Jak skończymy z inżynierią społeczną to sytuacja wróci do naturalnej. Panna młoda ma mieć 18-20 lat przeciętnie.
I tak będzie, czy to sie komuś podoba czy też nie.@TAW. To jest bezsensowne czepialstwo. Gdzieś dzwonią, ale nie wiadomo gdzie. "Uprawiać seks" jest normalnym potocznym określeniem, nie zawierającym błędu. Chodziło zapewne o użyty niegdyś na Forndzie zwrot "uprawiać miłość" w znaczeniu współżycia seksulanego, które rzeczywiście jest fałszywe i zmienia znaczenie słów. Tak więc, gdzieś dzwonią, ale nie wiadomo gdzie. Uprawiać można nie tylko ogródek. Wśród wielu uprawianych czynności jest również i seks.
Z Bogiem.Arbiter pyta: "A co właściwie jest grzesznego w seksie bez ślubu (nie mówimy o zdradzie)? Czy to obraża Boga? A może krzywdzi bliźniego?"
Tak, i tak.
Jest to obrazą Boga, ponieważ wszyscy jesteśmy stworzeniami Bożymi. On nas stworzył, i wyznaczył nam zasady według jakich powinniśmy żyć. Łamanie tych zasad jest analogiczne do sytuacji gdzie ktoś został zaproszony do czyjegoś domu, po czym zaczyna sobie bez pytania wyciągać jedzenie z lodówki, pieniądze z leżącego na wierzchu portfela właściciela mieszkania, i tak dalej. Krótko mówiąc, jest to nie tylko kradzież, ale do tego zwykła bezczelność. Bóg daje nam wszystko co mamy, z drobnymi zastrzeżeniami, a my jak nieokrzesane chamy odpowiadamy że nie ma prawa nam nakładać żadnych ograniczeń?
Jest to również krzywdzeniem bliźniego, ponieważ związek seksualny to dużo więcej niż tylko chwila przyjemności. Zacznijmy od najoczywistszych oczywistości - dla tej chwili przyjemności, (przeważnie) kobiety faszerują się chemią w celu tymczasowego ubezpłodnienia swego ciała. Jeszcze kilka lat temu, koncerny zapewniały że to w żaden sposób nie szkodzi - dzisiaj wiemy to bezpośrednio od producentów antykoncepcji że jednak szkodzi i to bardzo. A skąd wiemy? Ano stąd że te same firmy które zachęcają kobiety do kupowania antykoncepcji wprowadziły na rynek nowe produkty które mają usuwać skutki uboczne antykoncepcji (nadwaga, brak popędu seksualnego). Ale te środki bynajmniej nie usuwają skutków ubocznych, bo tylko prowadzą do jeszcze głębszych zaburzeń hormonalnych i ostatecznie nieraz do bezpłodności. "Na szczęście", na to też jest lekarstwo, jakim jest in vitro. To wszystko jest spirala coraz większych ingerencji w ciało człowieka po to tylko aby wmawiać sobie że współżycie pozamałżeńskie jest bez konsekwencji.
Ale, odłóżmy antykoncepcje na bok, bo to sprowadza temat do kwestii technicznych ("a gdyby była nieszkodliwa antykoncepcja, to wtedy będzie ok?"). Jest znacznie poważniejszy problem - otóż, seks jest ogromnym, wspaniałym przeżyciem. I to sprawia że młodzi ludzie angażując się seksualnie tracą zdolność sensownego rozpoznawania partnerów na życie. Seks, z oczywistych względów, przysłania wszystko - koncentrujemy się na tym ile to przyjemności mamy z daną osobą, i uznajemy że skoro tak jest, to wszystko będzie wspaniałe. No, to wprowadzają się do siebie (o ślubie już nie wspominam, bo większość młodych ludzi też o nim nawet nie wspomina), i udają że są jak gdyby małżeństwem na całe życie. Taki związek jednak w dużej mierze bazuje na przyjemności - a dodatkowo, wszyscy jesteśmy otoczeni wszechobecną reklamą podszeptującą nam że mamy "prawo" do szczęścia, do przyjemności, do radości... słowem, do usuwania przyczyn nieprzyjmności. Co się więc dzieje? Ano, kiedy proza życia wkracza do domu takowej pary, okazuje się że nie są psychicznie zdolni do wytrwania w jakimkolwiek związku - jedno z nich dochodzi do wniosku że po co mają się razem męczyć, przecież miało być przyjemnie.
No, i dalej zabawa, idą w rejs, szukają nowych związków. Aż tu nagle okazuje się że mają się pod czterdziestkę, i... cóż - jakoś stali się mało atrakcyjni dla nowych partnerów. Zmarszczki, celulit, te sprawy. Poza tym, już nie mają tyle energii co kiedyś. Dają więc sobie spokój, zadowalając się przelotnymi miłostkami a tak poza tym mieszkając samotnie. Mija kolejne dwadzieścia lat, i tu wchodzimy już w niezbadane terytoria, bo mówimy o przyszłości pokolenia którego najstarsi reprezentanci dziś mają dopiero 40-50 lat (bo wcześniejsze pokolenia w Polsce były normalniejsze). Jak będą się czuć wkraczające w niedołężność 60-letnie dziadki, bez rodziny, bez dzieci, bez przyszłości? A, na szczęście na to Holendrzy już mają lekarstwo.
Oczywiście, to wszystko co opisuję nie jest koniecznością. Trzeba przyznać, znam wcale niemało osób które współżyły przed ślubem i jakoś udało im się ułożyć i nawet wziąć ślub. I nawet jeśli część z nich w ostatnich latach wzięło rozwody, niszcząc rodziny, pozbawiając dzieci stabilnego otoczenia - to jednak faktem jest że część takich związków przetrwa. Jest to jednak zdecydowana mniejszość.
Dziesięć lat temu, przy jakiejś tam okazji na studiach badałem statystyki małżeństw w USA. W tamtym okresie, 50% małżeństwo kończyło się rozwodem. Dziś prawdopodobnie jest "lepiej" - bo zawiera się mniej małżeństw, a rozpad "wolnych" związków nie figuruje w statystykach. Ale trzeba byłoby być durniem aby uważać że ogólnie amerykańskie społeczeństwo dziś jest szczęśliwsze niż było w tych strasznych latach 1950-tych, kiedy to wszędzie były stabilne związki i ciągłe zakazy. My w Polsce mamy lepiej - jesteśmy chyba mniej więcej na poziomie ich lat 80-tych. Czy to jest powód żeby ich naśladować?
I owszem - tak, to wszystko sprowadza się przede wszystkim do seksu. Bo seks tak ma, że kiedy pojawia się zbyt wcześnie, to właśnie wszystko sprowadzamy do seksu.Nawet jak szacunki są przesadzone to o ile?? 10-20%. Ludzie obecnie o 10 lat zbyt późno stają na kobiercu."Bóg daje nam wszystko co mamy, z drobnymi zastrzeżeniami, a my jak nieokrzesane chamy odpowiadamy że nie ma prawa nam nakładać żadnych ograniczeń?"
To niech "Bóg" przyjdzie i wyegzekwuje swoje prawa. Póki tego nie zrobi, jest jedynie ideologicznym straszakiem.Myślę, że to wiarygodny wynik. Trzeba być obiektywnym i spojrzeć prawdzie w oczy. Już dosyć dawno się urodziłem i znam trochę ten świat.Decyzja o ślubie? Z tym trzeba się przespać.
;-)No wreszcie @arbiter pokazał swoje prawdziwe oblicze. Czekałem na to.
Jeśli uważasz, że wciskamy kit, co po co pytasz, pierwotniaku?Arbiter, daj spokój Redaktorowi, kwestia czystości przedmałżeńskiej jest bardzo osobista i jeśli ktoś będzie musiał za jej złamanie odpowiadać to z pewnością odpowie ale nie przed nami!
Jeśli cię interesują te sprawy u innych to informuje ze ja nie wytrzymałem w tej czystości. Największym problemem jest to ze nie widze gdzie zrobiłem coś złego, bo z ta sama dziewczyna jestem żonaty od ponad 20 lat i wszystko układa sie jak najlepiej.@arbiter
A może porozmawiamy o Twoich intymnych sprawach? Popytamy Cie trochę o to i o tamto? Jak będziesz się z tym czuł?Mniemanologia napisało:
"dziwi mnie, że Was to dziwi."
A mnie nie dziwi zdziwienie Mniemanologii, bo jak powszechnie wiadomo każdą sytuację Mniemanologia postrzega przez projekcję (mam nadzieję, że absolwentka Mniemanologia rozumie to pojecie).
Otóż szanowne Mniemanologio nie tylko nie każdy, ale jedynie nieliczny margine lubuje się się w ....im trybie życia jak Ty.
@arbiter
No właśnie widać jak nie zaglądasz. To już wypadałoby być konsekwentnym.@arbiter
Żeby oskarżać o hipokryzję to jeszcze trzeba mieć ku temu podstawy, to po pierwsze. A po drugie to nawet jeśli ktoś ma na sumieniu taki grzech to jeszcze nic nie znaczy. Można zmienić swój system wartości, postępowanie i wtedy taka osoba z pewnością hipokrytą nie jest.@arbiter
Rany... Dobrze Ci radzą tutaj. Daj spokój. Kończe ten temat.Bóg wie jak to naprawdę było i jest. To jest najważniejsze.Nie chrzanić głupot!!!
Jakiej rozwiązłości? Na tym portalu poznają się ludzie, którzy często zawierają sakramentalny związek małżeński. Jak ktoś ma być rozwiązły to i na pielgrzymce będzie spółkował. Równie dobrze można by było powiedzieć, że FRONDA słynie z rozwiązłości bo tu co chwilę o gejach, seksie itd.@ Zorro. Co racja to racja. Jeżeli kiedyś za mąż wychodziły kobiety lat 17-20, a faceci lat 21, to co się dziwić, że więcej dziewic chodziło po świecie. Teraz często ludzie zawierają związki małżeńskie po 30 w związku z tym trudno jest dochować tzw. czystość przedmałżeńską. To czy coś można nazwać rozwiązłym zależy od tego w jaki sposób mówi się o ww tematach. Ale głupoty piszesz Arbiter.@arbiter
I w ogóle wyrwałeś to zdanie z kontekstu Gryfa123.Możliwość zawarcia związku małżeńskiego przez gejów w Holandii sprawia, że podobno coraz więcej par czeka z seksem do ślubu. Nic w przyrodzie nie ginie, także odrobina powściągliwości i wstydu.Tylko 90%?
Jak widac dla spoleczenstwa to normalnosc. I jak to pisza frondowcy "nie bedzie mniejszosc narzucala wiekszosci" pogladow :)Jeśli skorelujemy to z bezdzietnościa rozwodami zwiazkami partnerskimi etc .... nocóż narody idiociejące giną ... a popatrzcie na Izrael ... @Gipsen
ty jesteś normalna świnka. Skad takie freudowskie pomyłki o "staruchach"?
A tak serio - wystarczy zlikwidować wszystkie sposoby na które państwo uprawia inżynierie społeczną i wywiera presje na ludzi. Wtedy powróca do naturalnych zachowań.Crumb, dobrze piszesz.
ja powtarzam to od dawien dawna, od czasów Piasta Kołodzieja niemal - nauka moralna kościoła swoje, ludzie swoje. Czyli kościół moim przewodnikiem w życiu, w domu, w wychowaniu dzieci, w rozumieniu rzeczywistości, ale w progu sypialni się rozstajemy.
Tak, moi Drodzy, nie ma się co oburzać. Tak to wygląda. Mój kolega, który dłuuuugo szukał tej jedynej, znalazł w końcu i ma z nią dwójkę dzieci, rozwodzić się nie ma zamiaru, ani zdradzać tym bardziej też kochał się ze swoją przyszłą żoną przed ślubem.
A w konfesjonale niemal się z księdzem pokłócił, bo nie mógł wzbudzić w sobie żalu za ten "podły i rodem z cywilizacji śmierci" czyn.Crumb:
"Nie znam osoby, która by wytrzymała do ślubu z sexem."
:) Ja ma więcej szczęścia. Znam kilka takich osób.
Co najważniejsze: moją żonę :)
Pokrzepiająca to świadomość i BARDZO mocny fundament do budowania i umacniania wzajemnego zaufania.
Przez 4 lata zakochania było trudniej, przez dziesięć lat miłości jest łatwiej :)
Pozdrawiam wszystkich zakochanych i kochających.arbiter napisał(a): [ usuńcie ten komentarz! ]Paź 3, 2013, 12:41 po południu
Olaboga, w naszym katolickim kraju takie obrzydliwości?! Upadek totalny! Kraj w ruinie! Ludzie popełniają zbrodnię seksu przedmałżeńskiego!
Ale zaraz zaraz...
A co właściwie jest grzesznego w seksie bez ślubu (nie mówimy o zdradzie)? Czy to obraża Boga? A może krzywdzi bliźniego? Tylko konkretnie proszę. Skoro wciskacie ludziom kit, że to coś złego to potrafcie to chociaż uzasadnić.
arbiter
"A co właściwie jest grzesznego w seksie bez ślubu?"
Nie chce mi się tłumaczyć tobie, w czym ta grzeszność leży.
To może z innej strony...
Dziewczyna która, wstrzymuje się od współżycia do ślubu, jest dla męża jak dorodne, soczyste i słodkie jabłko.
Tą zaś, która nie zachowała swego dziewictwa dla męża, też można porównać do jabłka, tylko do takiego nadgryzionego.
A jeśli rozejdą się drogi obojga i pojawi się inny, teraz już właściwy chłopak, mężczyzna, to co dostaje?
Nadgryzione jabłko i często już robaczywe a może nawet nadgniłe.
Nie będę teraz, zagłębiać się w temat bo można z niego zrobić OCEAN i wszystko się w nim rozwodni.
Myślę że, ta krótka i zobrazowana myśl, we właściwy sposób wyjaśnia powód sprzeciwiania się rozwiązłości.No tak, ale jak się współzyje z osobą, z którą za kilka miesięcy się żeni?@Aslo "Dziewczyna która, wstrzymuje się od współżycia do ślubu, jest dla męża jak dorodne, soczyste i słodkie jabłko.
Tą zaś, która nie zachowała swego dziewictwa dla męża, też można porównać do jabłka, tylko do takiego nadgryzionego.
A jeśli rozejdą się drogi obojga i pojawi się inny, teraz już właściwy chłopak, mężczyzna, to co dostaje?
Nadgryzione jabłko i często już robaczywe a może nawet nadgniłe."
Ale skad pomysl ze nadgryzione? Dziwaczny sposob myslenia. Jesli sie ma zdrowe podejscie do seksu to takie glupie mysli do glowy nie przychodza.Nie znam nikogo, ani jednej osoby, która by wypierała się stosunków przedmałżeńskich, lub twierdziła, że to niewłaściwe (pomimo świadomości, że jest to grzech). Włączając w to osoby, które są bardzo związane z Kościołem Katolickim, ruchem oazowym, pielgrzymkami i coniedzielną mszą świętą.
Dodam jeszcze, że osoby głęboko wierzące spowiadały się z przedmałżeńskiego seksu, i dostawały rozgrzeszenie na zasadzie "kiedyś zrozumiecie swój błąd i winę".
Gdy dodamy do siebie coraz późniejsze zawieranie związków małżeńskich (młodzi ludzie w okresie największych potrzeb i możliwości nie mogą tego robić, a po ślubie to się robi coraz później), łagodne podejście kościoła, oraz ogólnie spadek liczby małżeństw i wzrost liczby rozwodów to otrzymamy mieszankę, która przekłada się na przed, lub w ogóle pozamałżeński seks.
Wśród wierzących różnica jest taka - jeśli robią to przed ślubem, to się spowiadają, a po ślubie już nie. I tyle. @Aslu
"Myślę że, ta krótka i zobrazowana myśl, we właściwy sposób wyjaśnia powód sprzeciwiania się rozwiązłości."
Niestety, ale przytoczona przez Ciebie myśl jest przykładem seksu przedmałżeńskiego a nie rozwiązłości. Właśnie dlatego że nie rozumiesz różnicy pomiędzy jednym i drugim ta myśl wydaje Ci się właściwą analogią.
Według tej logiki teoretycznie wdowa po mężu też jest "nadgryziona", bo uprawiała już seks z innym.
A jeżeli "soczystym miąszem" do nadgryzienia miała być cnota duchowa a nie fizyczna dziewczyny, to równie cnotliwa może być dziewczyna w konkubinacie, jeśli jest wierna jednemu partnerowi. Seks przedmałżeński nie ma z tym nic wspólnego. Jest jedynie tematem tabu świętoszków, ostoją pruderii, gdzie praktyka, również w przypadku takiego red. Tomasza Terlikowskiego, pierwszego świętego zachęcającego do celibatu, pokazuje że człowiek nie może tak żyć, że jest to sprzeczne z jego naturą. Przecież dziewczyna może się w ten sposób w nieskończoność dowartościowywać, że "czeka z cnotą na tego jedynego", że jej jabłko jest warte więcej niż byle jakiej lafiryndy, a prawda jest taka że usiłuje idealizować własną cnotę, która jest tak naprawdę towarem powszechnym i żadnemu chłopakowi o zdrowym rozumie nie przyszłoby do głowy żeby wyceniać swój "pierwszy raz" na "dwa-trzy lata". Takie odroczenie "jak kocha to poczeka" to dowartościowywanie własnego ego kosztem cierpliwości i zarazem miłości drugiej osoby. Prawda jest inna: "jak kocha to pokocha, będzie kochać i zostanie". Jak nie, to pokocha raz i zostawi, proste jak budowa cepa.
Tak poza tym, wg. mnie, "cnota wierności" jest konstruktem ego człowieka, który chce by jeden człowiek był wierny tylko jemu. Teoretycznie miłość nie powinna być zazdrosna i dbać o dobro ukochanego/ukochanej. Z tego wnoszę że poliamoria jest zakazana tylko dlatego że czujemy się zagrożeni jeśli nie mamy "partnera/rki na własność". Stąd ludzkość wymyśliła sobie "cnotę wierności" i na stałe jest zasiane w naszych głowach że seks z kimś innym to już zło. Ludzka miłość jest zazdrosna i tyle. I ja w pełni to akceptuję i osobiście wolałbym mieć tylko jedną partnerkę, wierną mi, jednak to nie oznacza że akceptując poligamię automatycznie i bezkrytycznie akceptuję dogmat seksu pomałżeńskiego.
Coś takiego mogła wymyślić tylko religia stojąca w najwcześniejszych fazach swojego jestestwa przeciw seksualności i przyjemności.
Nie ulega wątpliwości że przyjemność skłania nas do błędów, dla przyjemności jesteśmy gotowi grzeszyć, jednak jedyny grzech jaki ja widzę w grzechu rozwiązłości to grzech zranienia drugiego człowieka i jego zaufania. To taka niepisana zasada, "Ty jesteś mój a ja twoja", która, jeśli nikt się nie umówił inaczej (np. poliamoryści), obowiązuje każdego.
Natomiast seks przedmałżeński nie jest grzechem. Nikt nikogo z założenia nie rani. Mamy do czynienia z dokładnie taką samą sytuacją jak po małżeństwie, tylko w tym drugim przypadku przysięga miłości była oficjalna, w drugim nie. Niczego to nie zmienia, jak dla mnie, w oczach Boga i to tabu jest jedynie produktem zinstytucjonalizowanej religii, która podobnie traktuje chrzty czy komunie święte - święci oburzeni gdyby katolik dziecka do chrztu czy komunii by nie posłał żeby dać mu wybór gdy dorośnie, ale doskonale wiedzą że dla dzieci to tylko szopka z prezentami.
>>tomek f. napisał(a):Paź 4, 2013, 6:58 rano
No tak, ale jak się współzyje z osobą, z którą za kilka miesięcy się żeni?<<
A jeśli się nie "ożenią", to co?
>>Komentarz napisał(a):Paź 4, 2013, 7:47 rano
Ale skad pomysl ze nadgryzione? Dziwaczny sposob myslenia. Jesli sie ma zdrowe podejscie do seksu to takie glupie mysli do glowy nie przychodza.<<
Myślę że, ta krótka i zobrazowana myśl, we właściwy sposób wyjaśnia powód sprzeciwiania się rozwiązłości.
Niektórym głowom trudno ogarnąć, myśli słowem przekazane.
Więc może obrazem ... ,łatwiej będzie, bez rozbierania uzasadnień na części pierwsze.
>>arbiter napisał(a):Paź 4, 2013, 8:14 rano
@Aslu
Twój niezwykle malowniczy obraz w żaden sposób nie uzasadnia<<
Z całym szacunkiem, szanowny arbitrze ale z tego com wyczytał w twoich postach na forum Frondy, tobie trudno cokolwiek uzasadnić. Więc nie będę się wysilał, bo gdybym napisał słów tysiące i tak nie będziesz kontent.
Masz oczy to PATRZ, masz uszy to SŁUCHAJ
Mniemanologia napisał(a):Paź 4, 2013, 10:10 rano
>> Są tacy, którzy chcą jabłka niepoobijane, wychuchane, ale oni to sobie "kupują" panny młode, gdy te są jeszcze dziećmi...<<
A o ruchu czystych serc, tyś słyszał/słyszała?
Zapewniam,dzieci tam nie znajdziesz , no ale w/g ciebie, to kto wie?
>>...to androcentryczne podejście...<<
to tylko opis, nie doszukuj się zaraz jakiś podtekstów, daruj sobie te parapsychologiczne analizy ..., gdy się nie posiada żelaznych kontrargumentów, to się doszukuje w drugiej stronie jakiejś ułomności, aby ją zdyskredytować, co nie?
>>Tmwstw napisał(a):Paź 4, 2013, 1:10 po południu
Nie znam nikogo, ani jednej osoby, która by wypierała się stosunków przedmałżeńskich<<
Jeśli się obracasz, w kręgu osób tobie podobnych, to nie dziwota.
Osobiście znam osoby, które zachowały wstrzemięźliwość przedmałżeńską, choć przyznały że, nie było łatwo,sam do takich należę.
Nie twierdzę, że pokusy, w tym temacie łatwo pokonać. Każdy normalnie funkcjonujący człowiek, znajdzie się w sytuacjach gdy odczuwać będzie, większe lub mniejsze pożądanie osoby płci przeciwnej (zakładam, iż mowa tu o kontaktach heteroseksualnych ). I tu ważne, co wtedy z tym zrobisz. Ulegniesz czy się oprzesz pokusie.
>>Anonymous napisał(a):Paź 4, 2013, 4:56 po południu<<
Spłodziłeś obszerny elaborat w odpowiedzi na moje 8 (słownie:osiem ) zdań postu.Nie będę się wdawał, z tobą w polemikę. Z tych kilku moich zdań, stworzyłeś OCEAN kontrargumentów. Mniemam iż, to celowa zagrywka aby mnie wciągnąć w ten labirynt bez wyjścia.
Po co to?
Po co tyle zawiłości i kręcenia?
Co, chcesz przez to udowodnić?
Niech mowa twoja będzie prosta. TAK TAK lub NIE NIE, co nadtto od złego pochodzi.
Ach, jeszcze coś, co potwierdza mą myśl o labiryncie, przeczytaj uważnie swój post, boś tam takie słowa wstawił: >> ... tylko w tym drugim przypadku przysięga miłości była oficjalna, w drugim nie.<<
Człeku, gubisz się sam w swych myślach.
Na koniec. Dziękuję bardzo, wszystkim mym adwersarzom. Nie spodziewałem się takiego poruszenia u tylu osób.
Znaczy się, wsadziłem kij w mrowisko.
Ciekaw jestem, czy znajdzie się osoba, mająca poglądy podobne do moich.
Jeśli nie, znaczy się, jestem dinozaurem.
Ostatnim w swoim gatunku?
Z Panem Bogiem.
Przepraszam , nie wiem dlaczego mój post wstawił się zdekompletowany.
Więc pisze jeszcze raz.
>>tomek f. napisał(a):Paź 4, 2013, 6:58 rano
No tak, ale jak się współzyje z osobą, z którą za kilka miesięcy się żeni?
A jeśli, z jakiś życiowych powodów, do ożenku jednak nie dojdzie, to co wtedy?
>>Komentarz napisał(a):Paź 4, 2013, 7:47 rano
Ale skad pomysl ze nadgryzione? Dziwaczny sposob myslenia. Jesli sie ma zdrowe podejscie do seksu to takie glupie mysli do glowy nie przychodza.<<
Jeśli dziewczyna jest dziewicą , to po współżyciu już nią nie jest.
Słowo "nadgryzione", to taka metafora.
Sądziłem że, nie będę musiał tego wyjaśniać.
>>arbiter napisał(a):Paź 4, 2013, 8:14 rano
@Aslu
Twój niezwykle malowniczy obraz w żaden sposób nie uzasadnia grzeszności seksu przed ślubem.<<
Mój niezwykle malowniczy obraz nie uzasadniał grzeszności seksu przed ślubem.
Miał uzasadnić wstrzemięźliwość przedmałżeńską.
Nie jestem teologiem , wiec na twoje pytanie odpowiedziałem w inny sposób, zmierzający do tego samego celu.
A jeśli chcesz konkretów, porozmawiaj z ks.proboszczem.
>>Tmwstw napisał(a): Paź 4, 2013, 1:10 po południu
Nie znam nikogo, ani jednej osoby, która by wypierała się stosunków przedmałżeńskich, lub twierdziła, że to niewłaściwe (pomimo świadomości, że jest to grzech). Włączając w to osoby, które są bardzo związane z Kościołem Katolickim, ruchem oazowym, pielgrzymkami i coniedzielną mszą świętą.<<
To, że nie znasz nikogo takiego, nie znaczy, że tacy ludzie nie istnieją.
Zarazem zaświadcza że, masz wąskie grono znajomych.
Nie o liczbach tu mowa.
A o "Ruchu Czystych Serc", tyś słyszała?
Nikt nikt nikogo do tej wspólnoty, siłą nie zaprowadza.
Tam znajdziesz osoby które, zachowują wstrzemięźliwość aż do ślubu.
Czy dasz temu wiarę, to już twoja sprawa.
>>Mniemanologia napisał(a): Paź 4, 2013, 10:10 rano
... dziewictwo jest traktowane przez niektórych "fetyszystów" jako wisienka na torcie...<<
Dziewictwo traktujesz jako fetyszyzm?
Czyli co?
Owsiakowe , "róbta co chceta"
Toż to, krótka i prosta droga do degeneracji.
Pozostaje tylko prawnie obniżyć wiek, bezkarnej inicjacji seksualnej.
A tam... , będziata robić z siebie fetyszystów?
>>... to androcentryczne podejście <<
...daruj sobie te parapsychologiczne analizy mej osobowości, to jest prosty, obrazowy sposób przekazu informacji, jesli tego nie rozumiesz, to się czepiasz.
>>Anonymous napisał(a): Paź 4, 2013, 4:56 po południu
...Niestety, ale przytoczona przez Ciebie myśl jest przykładem seksu przedmałżeńskiego a nie rozwiązłości...<<
Jeśli małżeństwo zwie się "związkiem małżeńskim" to seks przed,obok czy jak tam sobie nazwiesz, jest rozwiązłością.
To prosty, logiczny wywód.
I to ty, nie rozumiesz / nie chcesz zrozumieć że, to jedno i to samo.
W odpowiedzi na mój krótki post, zawierający moich 8 zdań. Spłodziłaś/łeś obszerny elaborat, sadzę abym pogubił się w próbując odpowiedzi tobie, w labiryncie jego zawiłości.
Mieszasz tematy.
Stworzyłaś OCEAN, aby potopili się w nim twoi adwersarze.
>> ...w oczach Boga i to tabu jest jedynie produktem zinstytucjonalizowanej religii, która podobnie traktuje chrzty czy komunie święte - święci oburzeni gdyby katolik dziecka do chrztu czy komunii by nie posłał żeby dać mu wybór gdy dorośnie, ale doskonale wiedzą że dla dzieci to tylko szopka z prezentami.<<
Ooooo .... , tu to ja sobie wypraszam takie słowa.
Moje dziecko poszło do Wczesnej Komunii Świętej, przez rok ją poprzedzający, razem uczęszczaliśmy na katechezy dla "wcześniaków".
I zapewniam ciebie że, nie oczekiwał kosmicznej szopki z prezentami a na swój dziecięcy rozum ,"ogarniał" co to Komunia Święta
A ci, którzy spodziewają się wówczas, kolorowych fajerwerków i takie serwują.
Nie zrozumieją , co w Komunii otrzymujemy.
Ach! Na koniec dowód, iż próbowano zarzucić mnie masą uzasadnień, abym w próbie odpowiedzi na nie, zagubił się w ich labiryncie.
Przeczytaj uważnie swoje słowa z postu powyżej:
>>... tylko w tym drugim przypadku przysięga miłości była oficjalna, w drugim nie. ...<<
Człowieku,gubisz się we własnych słowach.
Tylko nie wciskaj mi kitu o przejęzyczeniu o wyrwaniu z kontekstu... , silisz się na "uczone" teksty a tu... , masz ci klops...
Mowa wasza niech będzie: TAK TAK lub NIE NIE, co ponadto od złego pochodzi.
Macie uszy to SŁUCHAJCIE , macie oczy to PATRZCIE.
Reszty twej mniemanologii, nie chce mi się komentować.Przepraszam , nie wiem dlaczego móje posty wstawiły się zdekompletowane.
Więc pisze jeszcze raz.
tomek f. napisał(a):Paź 4, 2013, 6:58 rano
No tak, ale jak się współzyje z osobą, z którą za kilka miesięcy się żeni?
----------
A jeśli, z jakiś życiowych powodów, do ożenku jednak nie dojdzie, to co wtedy?
Nic się nie stało?
Komentarz napisał(a):Paź 4, 2013, 7:47 rano
Ale skad pomysl ze nadgryzione? Dziwaczny sposob myslenia. Jesli sie ma zdrowe podejscie do seksu to takie glupie mysli do glowy nie przychodza.
--------------
Jeśli dziewczyna jest dziewicą , to po współżyciu, już nią nie jest.
Słowo "nadgryzione", to taka metafora.
Sądziłem że, nie będę musiał tego wyjaśniać.arbiter napisał(a):Paź 4, 2013, 8:14 rano
@Aslu
Twój niezwykle malowniczy obraz w żaden sposób nie uzasadnia grzeszności seksu przed ślubem.
-----------------------------------
Mój niezwykle malowniczy obraz nie uzasadniał grzeszności seksu przed ślubem.
Miał uzasadnić wstrzemięźliwość przedmałżeńską.
Nie jestem teologiem , wiec na twoje pytanie odpowiedziałem w inny sposób, zmierzający do tego samego celu.
A jeśli chcesz konkretów, porozmawiaj z ks.proboszczem.
Absurdalne okażą się twe osądy, arbitrze ...Tmwstw napisał(a): Paź 4, 2013, 1:10 po południu
Nie znam nikogo, ani jednej osoby, która by wypierała się stosunków przedmałżeńskich, lub twierdziła, że to niewłaściwe (pomimo świadomości, że jest to grzech). Włączając w to osoby, które są bardzo związane z Kościołem Katolickim, ruchem oazowym, pielgrzymkami i coniedzielną mszą świętą.
---------------------------
To, że nie znasz nikogo takiego, nie znaczy, że tacy ludzie nie istnieją.
Zarazem zaświadcza, że masz wąskie grono znajomych.
Nie o liczbach tu mowa.
A o "Ruchu Czystych Serc", tyś słyszała?
Nikt nikt nikogo do tej wspólnoty, siłą nie zaprowadza.
Tam znajdziesz osoby które, zachowują wstrzemięźliwość aż do ślubu.
Czy dasz temu wiarę, to już twoja sprawa.
>>Dodam jeszcze, że osoby głęboko wierzące spowiadały się ...<<
------------------------------
Dodam jeszcze, że osoby głęboko wierzące, ustrzegą się przed takowym grzechem.
Choć pokusy, z pewnością nie są im obce.Wszystko zależy tylko od Ciebie.
Ulegniesz czy też oprzesz się.
Masz wolną i nie przymuszoną wolę. Nikt ani nic, nie jest w stanie zmusić cię do poddania się pokusom.
>>Mniemanologia napisał(a): Paź 4, 2013, 10:10 rano
... dziewictwo jest traktowane przez niektórych "fetyszystów" jako wisienka na torcie...<<
Dziewictwo traktujesz jako fetyszyzm?
Czyli co?
Owsiakowe , "róbta co chceta"
Toż to, krótka i prosta droga do degeneracji.
Pozostaje tylko prawnie obniżyć wiek, bezkarnej inicjacji seksualnej.
A tam... , będziata robić z siebie fetyszystów?
>>... to androcentryczne podejście <<
...daruj sobie te parapsychologiczne analizy mej osobowości, to jest prosty, obrazowy sposób przekazu informacji, jesli tego nie rozumiesz, to się czepiasz.
Mniemanologia napisał(a): Paź 4, 2013, 10:10 rano
... dziewictwo jest traktowane przez niektórych "fetyszystów" jako wisienka na torcie...
-----------------------------------------
Dziewictwo traktujesz jako fetyszyzm?
Czyli co?
Owsiakowe , "róbta co chceta"
Toż to, krótka i prosta droga do degeneracji.
Pozostaje tylko prawnie obniżyć wiek, bezkarnej inicjacji seksualnej.
A tam... , bendzieta robić z siebie fetyszystów?
>>... to androcentryczne podejście ... <<
------------------------------------------------
...daruj sobie te parapsychologiczne analizy mej osobowości, to jest prosty, obrazowy sposób przekazu informacji, jeśli tego nie ogarniasz ... , to się czepiasz.
Anonymous napisał(a): Paź 4, 2013, 4:56 po południu
...Niestety, ale przytoczona przez Ciebie myśl jest przykładem seksu przedmałżeńskiego a nie rozwiązłości...
------------------------------------------------------------
Jeśli małżeństwo zwie się "związkiem małżeńskim" to seks przed, obok czy jak tam sobie nazwiesz, jest rozwiązłością.
To prosty, logiczny wywód.
I to ty, nie rozumiesz / nie chcesz zrozumieć że, to jedno i to samo.
W odpowiedzi na mój krótki post, zawierający moich 8 zdań. Spłodziłaś/łeś obszerny elaborat, sadzę abym pogubił się w próbując odpowiedzi tobie, w labiryncie jego zawiłości.
Mieszasz tematy.
Stworzyłaś OCEAN, aby potopili się w nim twoi adwersarze?
>>...w oczach Boga i to tabu jest jedynie produktem zinstytucjonalizowanej religii, która podobnie traktuje chrzty czy komunie święte - święci oburzeni gdyby katolik dziecka do chrztu czy komunii by nie posłał żeby dać mu wybór gdy dorośnie, ale doskonale wiedzą że dla dzieci to tylko szopka z prezentami.<<
----------------------------------------------------------------------------
Ooooo .... , tu to ja sobie wypraszam takie słowa.
Moje dziecko poszło do Wczesnej Komunii Świętej. Przez rok ją poprzedzający, razem uczęszczaliśmy na katechezy dla "wcześniaków".
I zapewniam ciebie że, nie oczekiwał kosmicznej szopki z prezentami a na swój dziecięcy rozum ,"ogarniał" co to Komunia Święta.
Ci zaś, którzy spodziewają się wówczas, kolorowych fajerwerków i takie serwują.
Nie zrozumieją , co w Komunii otrzymujemy.
Ach! Na koniec dowód, iż próbowano zarzucić mnie masą uzasadnień, abym w próbie odpowiedzi na nie, zagubił się w ich labiryncie.
Przeczytaj uważnie swoje słowa z ostatniego postu :
>>... tylko w tym drugim przypadku przysięga miłości była oficjalna, w drugim nie. ...<<
Człowieku ... , gubisz się we własnych myślach.
Tylko nie wciskaj mi kitu o przejęzyczeniu, o wyrwaniu z kontekstu... , silisz się na "uczone" teksty a tu... , masz ci klops...
Mowa wasza niech będzie: TAK TAK lub NIE NIE, co ponadto od złego pochodzi.
Macie uszy to SŁUCHAJCIE , macie oczy to PATRZCIE.
Reszty twej mniemanologii, nie chce mi się komentować.
@Aslu
"Jeśli małżeństwo zwie się "związkiem małżeńskim" to seks przed, obok czy jak tam sobie nazwiesz, jest rozwiązłością."
Rozwiązłość - rozwiązły tryb życia; rozpusta (SJP)
Rozpusta - 1. brak zasad moralnych w zakresie spraw związanych z seksem; rozwiązłość, wyuzdanie;
2. żartobliwie: nadużywanie czegoś; swawola, niesforność (SJP)
W którym momencie para żyjąca ze sobą bez ślubu nie posiada zasad moralnych?
Czy nie będąc katolikiem nie mam już zasad moralnych? Czy uważając że małżeństwo jest mi niepotrzebne do życia z jedną dziewczyną w szczęściu jestem wyuzdany?
Widocznie mamy inne definicje tego co "wyuzdane".
"To prosty, logiczny wywód."
Nie, stworzyłeś/aś tautalogię:
"Jeżeli małżeństwo to małżeństwo to znaczy że nie-małżeństwo to rozpusta."
Na takiej zasadzie.
"I to ty, nie rozumiesz / nie chcesz zrozumieć że, to jedno i to samo."
Niestety, ale z faktu że ktoś żyje bez ślubu nie wynika że jest rozpustny, a że dla Ciebie to jedno i to samo to już Twój rozum i Twoje definicje rozpustności.
"Mieszasz tematy.
Stworzyłeś OCEAN, aby potopili się w nim twoi adwersarze?"
Dodałem parę myśli od siebie, ale tylko tak ogólnie. Do Ciebie kierowałem tylko upomnienie że życie bez ślubu =/= rozwiązłość.
A jeśli to dla Ciebie za dużo do przeczytania, to odpowiedz mi tylko w jednej kwestii.
"Człowieku ... , gubisz się we własnych myślach."
No rzeczywiście, chciałem napisać "w tym pierwszym przypadku (...), a w tym drugim (...)" Errare humanum est.
"Tylko nie wciskaj mi kitu o przejęzyczeniu, o wyrwaniu z kontekstu... , silisz się na "uczone" teksty a tu... , masz ci klops..."
Nie wiem co chcesz mi udowodnić. Elaboraty piszę bo lubię a nie dlatego że jestem jakimś uczonym czy coś. Jeżeli się pomyliłem to oczywiście mój błąd - jednak jest to błąd konstrukcji logicznej zdania, a nie błąd merytoryczny. To co wskazujesz to jakaś dziecinada; nie odnosisz się do moich argumentów tylko do błędów w pisaniu.
"Mowa wasza niech będzie: TAK TAK lub NIE NIE, co ponadto od złego pochodzi.
Macie uszy to SŁUCHAJCIE , macie oczy to PATRZCIE."
Te cytaty nic dla mnie nie znaczą bo nie jestem wierzący, ponadto zostały "rzucone na wiatr", bez wyraźnego kontekstu i nie wiem co masz mi na celu nimi przekazać, co konkretnie skrytykować. W kontekście pierwszego cytatu Jezusowi chodziło o to by nie rzucać swobodnie obietnicami by ich później nie dopełniać, że lepiej być konsekwentnym i uczciwym, mówić A i robić A, a nie zamydlać obraz, czynić B i udawać że B to A etc. Nie wiem w jaki sposób odnosi się to do mnie, ale zakładam że chciałeś/aś wyrwać te słowa z kontekstu by mnie skrytykować.
Biję się w piersi - nie zawsze napiszę zdanie poprawnie :)
"Reszty twej mniemanologii, nie chce mi się komentować."
Nie spodziewałem się niczego innego, bowiem nie przeczytałeś/aś najważniejszych argumentów które do Ciebie skierowałem:
"Według tej logiki teoretycznie wdowa po mężu też jest "nadgryziona", bo uprawiała już seks z innym.
A jeżeli "soczystym miąszem" do nadgryzienia miała być cnota duchowa a nie fizyczna dziewczyny, to równie cnotliwa może być dziewczyna w konkubinacie, jeśli jest wierna jednemu partnerowi. Seks przedmałżeński nie ma z tym (z rozwiązłością - przyp. Anon) nic wspólnego."
Ewentualnie możesz twierdzić że związki partnerskie są OGÓŁEM bardziej rozwiązłe niż małżeństwa, na co jestem gotów przystać - jednak nie implikuje to że związek partnerski jest rozwiązły sam z siebie.
Anonymous, czytałem wszystko coś wypisał i dalej twierdzę - mętny OCEAN mniemanologi stosowanej.
"Mowa wasza niech będzie: TAK TAK lub NIE NIE..." , kurde balans, tak trudno ci to ogarnąć?
Nie kombinuj, nie cwaniakuj ... , bądź po prostu..., nie prostakiem ale po prostu., bez tego wymądrzania i naginania do siebie.
Ładnie i prosto tłumaczysz egoistyczne postawy ludzi unikających wymagań zwykłej przyzwoitości, powiem prosto, bez interpretowania postawą religijną.
"...TAK TAK lub NIE NIE..."
2+2=4 a w/g ciebie, może być 3,1/4 albo -1, bo tak ci pasuje, tak ci wygodnie, nikomu nic do tego, i BASTA!
Napiszesz kolejny elaborat?
Choćbym napisał tysiące słów, i tak pozostaniesz tam, gdzie jesteś. Nawet na chwilę, nie wyjdziesz z ciepłego gniazdka egoizmu.
NIC się nie zmieni.
Choć punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Pisz sobie, co tam wymądrzonego przyjdzie ci do głowy.
Bądź zdrów.@Aslu
"Anonymous, czytałem wszystko coś wypisał i dalej twierdzę - mętny OCEAN mniemanologi stosowanej."
Myślę że wszystko napisałem najlepiej jak umiałem, ale skoro tak twierdzisz...
"kurde balans, tak trudno ci to ogarnąć?"
Zwracam po raz drugi uwagę że wyciągasz słowa Jezusa z kontekstu. Na takiej samej zasadzie ja mogę powiedzieć że Jezus nawoływał do wojen, bo w jednym cytacie było "(...) nie pokój przyszedłem wam nieść, ale miecz (...)". Słowa Jezusa odnosiły się do PRZYSIĘGANIA, a nie do dyskusji. Jezus prosił by apostołowie nie przysięgali ani na niebo ani na ziemię, na nic świętego, by po prostu czynili co mają czynić. Ufff, bardziej łopatologicznie nie umiem tego wytłumaczyć, mam nadzieję że nie będziesz mnie posądzał o chaos w komentarzu.
"Nie kombinuj, nie cwaniakuj ... , bądź po prostu..., nie prostakiem ale po prostu., bez tego wymądrzania i naginania do siebie."
Ależ ja niczego nie naginam ani "nie wymądrzam się" :)
Prowadzę najnormalniejszy w świecie dyskurs, taki jest mój styl pisania i tyle. Jeżeli brakuje Ci argumentów by odpowiedzieć to jest TWÓJ problem. Jeżeli brakuje Ci argumentów to nie atakuj mnie, mojego sposobu pisania, bo dobrze wiesz że mój błąd był natury językowej a nie merytorycznej i doskonale wiedziałeś o co mi chodziło.
"Ładnie i prosto tłumaczysz egoistyczne postawy ludzi unikających wymagań zwykłej przyzwoitości, powiem prosto, bez interpretowania postawą religijną."
A ja wytłumaczę najprostszym językiem: to są TWOJE wymagania "zwykłej przyzwoitości". Moralność jest relatywna, gdzie indziej niż w Polsce jest czymś normalnym że ludzie żyją bez ślubu. A gdzie indziej noszą burki bo nawet twarz kobiety jest tematem tabu - nikomu poza członkami rodziny nie wolno na nią spoglądać.
Życie bez ślubu =/= egoizm.
"2+2=4 a w/g ciebie, może być 3,1/4 albo -1, bo tak ci pasuje, tak ci wygodnie, nikomu nic do tego, i BASTA!"
Postawy moralne to nie matematyka, to nie prawdy absolutne. Twoja analogia jest zupełnie nietrafiona, bo gdzie indziej, np. w Japonii czymś najnormalniejszym w świecie było że oddany dwór popełniał samobójstwo wraz z okryciem hańbą i śmiercią ich pana, szoguna. Bo oni wierzyli w inne zasady moralne niż chrześcijanie, postrzegający samobójstwo jako grzech śmiertelny, oni wierzyli w honor, bardzo specyficzny honor.
Wg. mnie nie trzeba nawet jakoś relatywizować zasad moralnych żeby rozumieć że życie bez ślubu nie równa się automatycznie rozpuście.
"Choćbym napisał tysiące słów, i tak pozostaniesz tam, gdzie jesteś. Nawet na chwilę, nie wyjdziesz z ciepłego gniazdka egoizmu."
Zabawne, nie znasz mnie a oceniasz mnie przez pryzmat "egoizmu". Osobiście postrzegam się raczej jako altruistę, bo zostałem wychowany na chrześcijańskich wartościach i część z nich zachowałem jako swoje, będąc niewierzący.
Zupełnie nie rozumiem tego łączenia egoizmu z brakiem ślubu. Co ma piernik do wiatraka? Dwoje ludzi chce ze sobą być to jest, to że ktoś nie chce ślubu nie oznacza że jest egoistą.
Jak dotąd twierdzę że abstrakcyjnej logiki, "mniemanologii" (spodobał Ci się nick Mniemanologii, co?) chwytasz się wyłącznie Ty - utożsamiając wolne związki z egoizmem czy rozwiązłością. Jak pisałem: mogę się zgodzić z teorią że takie związki są STATYSTYCZNIE BARDZIEJ rozwiązłe. Ale to nie oznacza że sam związek z siebie oznacza że ktoś jest egoistą czy rozpustnikiem.
"Choć punkt widzenia zależy od punktu siedzenia."
Na pewno łatwo kogoś ocenić przez Internet, po wyrobieniu sobie zdania na jego temat, przez pryzmat tego jak dana osoba się odnosi do pewnych spraw. To proste:
1) Uważam że seks pozamałżeński jest grzechem, egoizmem i rozpustą.
2) Ktoś twierdzi że jest inaczej.
3) Zamiast odpowiedzieć merytorycznie na spór i odnieść się do argumentów zaczynam uważać daną osobę za egoistę, wedle przyjętych wcześniej zasad i nie dopuszczam do siebie możliwości faktycznej dyskusji o seksie pozamałżeńskim.
Nieraz się już spotkałem z wyzywaniem mnie od potworów bo "popieram aborcję". Tylko że popieram ją w tym sensie, że bronię obecnego kompromisu i nie chcę go ani zaostrzać ani liberalizować. I sam żadnej aborcji jako doktor nie dokonałem, jednak ludzie zawsze będą w myślach "karać" ludzi za ich poglądy. Radykalni islamiści zapewne też w myślach wysadzają niewiernych za ich poglądy :)
"Pisz sobie, co tam wymądrzonego przyjdzie ci do głowy.
Bądź zdrów."
Dziękuję i nawzajem, a zarazem polecam na przyszłość mniej wyzywać ludzi od "mądrali" czy "mądrzących się", bo takie zarzuty są trochę niepoważne :)
Anonymous ..., dobra ...
Co to jest ślub?
Ślubujesz drugiej osobie ...
... miłość, wierność ..., itd
Ślubujesz ... , czyli inaczej, składasz przysięgę ...
czyli inaczej, dobrowolnie nakładasz na siebie pewne zobowiązania, czyli w jakimś stopniu, ograniczasz swoją autonomię ... ,
druga strona czyni to samo
Obie strony, czynią to dla siebie na wzajem ...
... czyli, WIĄŻĄ ich, jakieś ZOBOWIĄZANIA ....
czyli, bez ślubu co ich wiąże?
Umowa ... , niepisana ....
Umowa nie pisana, nie wypowiedziana ... , no bo JASNE jest że...,
ON dla niej i ONA dla niego, to ten/ta jedyna ... , na zawsze ...
tylko że, życie, to nie je bajka ...
Umowa nie pisana, nie wypowiedziana ... ,
umowę można: zerwać,wypowiedzieć, unieważnić ....
Zresztą, jaką umowę?
Ktoś, coś podpisywał?
holender jasny ... , nie umiemy się dogadać ...
lepiej się rozstać ... , tak ..., tak będzie dobrze ...
ale, nie ... , zawalczę o ten związek ...
walczę, staram się naprawiać zepsute ...
Pomimo wszystko napięcie rośnie ...
Zmęczenie, całą tą sytuacją jest już nie do zniesienia ...
nikt mnie nie rozumie ...
ale ... , nie ... , pojawia się ktoś inny ... , rozumiemy się, jakbyśmy znali się od dawna ... , jest fajnie ... ,
... zaczynam odkrywać to, czego jeszcze nie poznałem/łam ...
Dlaczego, nie poznaliśmy się wcześniej?
Zostaniemy razem ...?
ale..., ale ... , ... to, co było wcześniej ...?
CO, BYŁO?
Nic, nie było.
To tylko, taka przelotna znajomość ...
eeee... , tam... , nie wracajmy do tego...
Jesteś tylko, ty i ja.
I tylko to, się liczy.
--------------------------------------------------------------
Poprzednim razem, scenariusz był podobny ale ktoś, o tym, nie chce pamiętać.
Po co się zobowiązywać do czegoś, wobec kogoś, z czego potem trudno mi będzie się wywiązać.
Jeśli tak ktoś myśli, to jest wyrachowanym egoistą.
No, ale zdecydowana większość, takiej myśli, nawet nie dopuszcza do głosu.
Bo resztki sumienia, zaczną uwierać.
Zachowują się tak, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
"Nic mnie nie wiąże ... , żadna przysięga.
Korzystamy w pełni, ze wspólnego życia"
To, jest ROZWIĄZŁOŚĆ.
""""""""""""""""""""""""""""""
Tak właśnie jest!
I żadne twoje wywody, "mądre", uczone słowa, tego nie zmienią. Choć w obecnych czasach..., NIE NORMALNE, staje się normą, większość ludzi zaczyna tak myśleć, ale większość, nie zawsze ma rację ...
I to właśnie TY, jesteś w tej grupie.
Bez dwóch zdań.
... może, kiedyś to zrozumiesz.
Mowa twoja niech będzie: TAK TAK lub NIE NIE
Na tym, polemikę z tobą, uważam za zakończoną.@Aslu
"Obie strony, czynią to dla siebie na wzajem ...
... czyli, WIĄŻĄ ich, jakieś ZOBOWIĄZANIA ....
czyli, bez ślubu co ich wiąże?"
Miłość?
"Umowa ... , niepisana ...."
Dokładnie. Ślub kościelny to formalność.
"Umowa nie pisana, nie wypowiedziana ... ,
umowę można: zerwać,wypowiedzieć, unieważnić ...."
Właśnie dlatego nie widzę niczego szczególnego w umowach. Jak pisałem, niczym budowa cepa: jeśli kocha to zostanie, jeśli nie to nie.
"Po co się zobowiązywać do czegoś, wobec kogoś, z czego potem trudno mi będzie się wywiązać."
Można przysięgać miłość ale nie można być pewnym że się tej obietnicy dotrzyma. Tylko miłość trzyma ludzi ze sobą, nic więcej.
"Jeśli tak ktoś myśli, to jest wyrachowanym egoistą."
Albo realistą.
"Bo resztki sumienia, zaczną uwierać."
Dlaczego mam mieć wyrzuty sumienia jeżeli już kogoś nie kocham, wyjaśnisz mi to? Jedyny dopuszczalny dla mnie wyjątek to posiadanie dzieci i wspólna opieka nad nimi.
"To, jest ROZWIĄZŁOŚĆ."
Rozwiązłość to brak zasad moralnych w sferze seksu. Seks w konkubinacie, wolnym związku, nie implikuje że ludzie nie mają absolutnie ŻADNYCH zasad. Nie muszą koniecznie zmieniać partnerów/rki jak rękawiczki. Ile razy będę musiał to jeszcze tłumaczyć?
"I żadne twoje wywody, "mądre", uczone słowa, tego nie zmienią."
No właśnie, dlatego przejrzyj: nie ma niczego rozwiązłego w samym życiu bez ślubu. Ślub to tylko idea, forma prawna tego co powinno zawsze zachodzić między kochającymi się ludźmi. Jeśli ktoś uprawia seks z ludźmi których nie kocha to masz prawo nazwać go/ją rozwiązłym. Jednak tylko na podstawie tego, że ktoś żyje w związku "niesformalizowanym"?
"Na tym, polemikę z tobą, uważam za zakończoną."
I vice versa, bo już prościej nie umiem się wyrazić. Możesz tworzyć dokonywać takich właśnie psychoanaliz tego co "egoista" żyjący w wolnym związku sobie myśli, jednak nie zmienisz faktu że związek bez ślubu jako taki jest moralnie neutralny i żadne wyjątki tego nie zmienią.
@Alsu
to znaczy,, czy mężczyzna który ma seks przed ślubem, jest kak nadgryziony ogórek małosolny?>>Gretavanhelsing napisał(a):Paź 7, 2013, 10:12 po południu
@Alsu
to znaczy,, czy mężczyzna który ma seks przed ślubem, jest kak nadgryziony ogórek małosolny?<<
- hym ...
Jak dla ciebie to raczej,"... kak nadgryziony ogórek ..." konserwowy.Anonymous ...
Porównując nasze posty,wizualnie widać iż, z lubością rozbierasz me konkluzje na czynniki pierwsze, niczym szacowny i poważany profesor chemii.
Nie istnieje dla ciebie, coś takiego jak, PROSTOTA WYPOWIEDZI, jest ci to zupełnie obce.
Czy występuje u ciebie syndrom wielomówsta,by udowodnić komuś swoje racje?
Wylewasz z siebie potoki słów, które jak wielka rzeka, wylewa z brzegów i zalewa wszystko w koło.
... jakieś kompleksy z niedowartościowania?
Konstruktywna wypowiedź powinna być, zwięzła i prosta.
A tu co?
Widać od razu...
.... teraz weź i rozbierz, przeanalizuj, porównaj i skomentuj wybrane zdania lub ich fragmenty, dopasowując do swego "widzimisie"
Przekroczyłem już, ten tysiąc słów ...
Po co więcej?
Nie warto ...Jeśli kobieta współżyjąca przed ślubem jest jak nadgryzione jabłko, to facet współżyjący przed ślubem jest jak... nadgryziona parówka?@Aslu
"Porównując nasze posty,wizualnie widać iż, z lubością rozbierasz me konkluzje na czynniki pierwsze, niczym szacowny i poważany profesor chemii."
Ja po prostu cytuję :)
"Nie istnieje dla ciebie, coś takiego jak, PROSTOTA WYPOWIEDZI, jest ci to zupełnie obce."
Prostota wypowiedzi nie kłóci się z tym co robię. Dzięki odnoszeniu się do poszczególnych cytatów, przy zachowaniu ich kontekstu, widać do czego konkretnie się odnoszę. Taki mankament typowy dla ludzi którzy w pracach naukowych i esejach muszą praktycznie non-stop cytować, przykro mi że Ci to nie odpowiada.
"Czy występuje u ciebie syndrom wielomówsta,by udowodnić komuś swoje racje?"
A może po prostu przeszkadza Ci mój styl pisania i usiłujesz mi "dowalić"?
Moimi racjami są argumenty a nie "wielomóstwo". Podejmuję wiele kwestii co nie znaczy że nie można mi w każdej odpowiedzieć.
"Wylewasz z siebie potoki słów, które jak wielka rzeka, wylewa z brzegów i zalewa wszystko w koło.
... jakieś kompleksy z niedowartościowania?"
To pozorne wrażenie, bo znaczną część tekstu stanowią cytaty do których się odnoszę. Nie żadne kompleksy, po prostu lubię pisać.
Ty natomiast, jak zauważyłem po postach tutaj i z innego tematu bardzo lubisz dokonywać psychoanalizy ludzi przez internet :)
"Konstruktywna wypowiedź powinna być, zwięzła i prosta."
Widać nigdy nie spotkałeś się z czymś takim jak "krytyka akademicka". Nie jesteś zresztą pierwszą osobą która czyniła mi zarzuty pod adresem "prostoty wypowiedzi".
".... teraz weź i rozbierz, przeanalizuj, porównaj i skomentuj wybrane zdania lub ich fragmenty, dopasowując do swego "widzimisie""
Widzę że bardzo Cię boli że nie umiesz wystosować kontrargumentów dlatego implikujesz mi "dopasowywanie do swojego widzimisie", czyli bliżej nieokreślony zabieg. Widzisz, dzięki prostocie mojego cytowania ja umiem wskazać gdzie ktoś popełnia błąd albo posługuje się chwytem erystycznym. Słyszałeś o czymś takim? Bo "moje widzimisię" to nie jest zabieg erystyczny tylko po prostu mój punkt widzenia i zarzucanie mi "dopasowywania (tekstu) do mojego widzimisię" nie znaczy naprawdę nic.
"Po co więcej?
Nie warto ..."
Żeby wyczerpać temat i przekazać w jak najczystszy, najbardziej komunikatywny sposób złożone informacje.
Mnie najbardziej w tym smuci, że o wartości kobiety jako partnerki, czy o pięknu miłości świadczy, z przeproszeniem, ilu było między jej nogami. Czy nie powinniśmy być istotami bardziej przepełnionymi miłością i patrzeć na dobre serce a nie zaglądać innym pod spódnicę?
"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (...)"
Tyko chłopcy kochają z jakiegoś powodu, szukają wad, czy mają kobiecie za złe coś, co kiedyś robiła z miłości. Prawdziwa, dojrzały mężczyzna spotykając wspaniała kobietę na swojej drodze będzie ją kochał miłością czystą, jedyną w swoim rodzaju. Co to za miłość, która zależy od bycia dziewicą? Miłość to nie cielesny kontrakt, ale szczera chęć uczynienia drugiej stronie dobrze...Anonymous Paź 8, 2013, 12:34 po południu
taaa ......
Pisz pan, na Berdyczów...