Do zdarzenia doszło w nocy z 9 na 10 września, gdy ze wschodu nadleciała zmasowana fala bezzałogowców typu Gerbera. Według ustaleń śledczych, na które powołuje się dziennik, szczątki odnaleziono w 27 miejscowościach, a łączna liczba dronów przekroczyła 30 – informuje PAP za „Rzeczpospolitą”.
Sprawą zajmował się pion wojskowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak przekazał gazecie rzecznik tej jednostki, prokurator Marcin Kozak, umorzenie wynika z niewykrycia sprawcy przestępstwa. Chodzi o naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej i narażenie bezpieczeństwa powszechnego. Kozak zaznaczył, że może mówić tylko o samej decyzji, bo większość akt, także jej uzasadnienie, objęto klauzulą „tajne” lub „ściśle tajne”.
Śledczy sprawdzali również, jak zachowało się Wojsko Polskie. Wnioski są jednoznaczne: armia zareagowała właściwie i trzymała się procedur. Prokuratura oceniła, że żołnierze mieli prawo zestrzelić wrogie obiekty. Według Kozaka na użycie środków bojowych była zgoda i uzasadnienie, więc w tym wątku nie dopatrzono się znamion czynu zabronionego. Rzecznik nie ujawnił jednak, które konkretnie drony zestrzelono. Wiemy natomiast, że przynajmniej w niektórych dronach znajdowały się polskie karty SIM. Szczegółów jednak nie poznamy ze względu na tajny charakter śledztwa.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.