Walt początkowo sprawia wrażenie człowieka zgorzkniałego, zamkniętego i uprzedzonego. Z czasem okazuje się jednak zdolny do solidarności, odpowiedzialności i wielkiego poświęcenia. Jego relacja z młodym sąsiadem z rodziny Hmong prowadzi do przemiany, której finałem jest świadoma rezygnacja z przemocy i próba ocalenia innych. Film nie idealizuje Kowalskiego, lecz pokazuje go jako bohatera wewnętrznie skomplikowanego, który ostatecznie zdaje najważniejszy egzamin z człowieczeństwa.
To właśnie ta niejednoznaczność odróżnia postać Eastwooda od prostych narodowych stereotypów. Kowalski nie jest ani poczciwym folklorystycznym Polakiem, ani karykaturą imigranta. Jest człowiekiem trudnym, noszącym w sobie wojenną traumę, a zarazem wiernym zasadom, które nakazują mu stanąć w obronie prześladowanych.
Eastwood interesuje się charakterem, a nie narodową etykietą
Polski trop pojawia się również w „Przysięgłym nr 2”, ostatnim filmie Eastwooda. J.K. Simmons gra w nim Harolda – emerytowanego detektywa i członka ławy przysięgłych, który jako jeden z pierwszych zaczyna podważać pozornie oczywistą wersję wydarzeń. Bohater zwraca uwagę na słabości zeznań świadka i domaga się dokładniejszego zbadania dowodów. W dostępnych oficjalnych opisach filmu występuje jednak wyłącznie jako Harold, dlatego przypisywanie mu polskiego nazwiska lub jednoznacznego pochodzenia wymaga ostrożności.
Trudno jednoznacznie udowodnić, że Eastwood świadomie tworzy galerię pozytywnych polskich bohaterów. Bardziej prawdopodobne jest, że interesuje go określony typ człowieka: nieufnego wobec zbiorowych mód, niechętnego podporządkowaniu i gotowego samodzielnie ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje.
Twórczość Eastwooda od lat koncentruje się na konsekwencjach przemocy, winie, odkupieniu i moralnej cenie dokonywanych wyborów. Jego postacie często zaczynają jako twardzi indywidualiści, ale o ich wartości ostatecznie decyduje nie siła, lecz zdolność do rezygnacji z własnego interesu. Krytycy zauważają, że reżyser stopniowo odchodził od prostego mitu westernowego bohatera na rzecz opowieści o starzeniu się, żalu i odpowiedzialności.
W tym znaczeniu Walt Kowalski rzeczywiście może być odczytywany jako pochlebny portret polsko-amerykańskiego charakteru. Nie dlatego, że jest pozbawiony wad, ale dlatego, że pod szorstkością i gniewem skrywa poczucie obowiązku oraz gotowość do poświęcenia. Eastwood nie stworzył narodowego pomnika. Stworzył człowieka, którego polskie pochodzenie współgra z opowieścią o uporze, honorze i trudnym dochodzeniu do dobra.
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.