Polityka

Polska poza europejską tarczą? Wolski: To właśnie my budujemy jeden z najmocniejszych systemów NATO

Informacja o braku Polski wśród państw rozwijających European Sky Shield Initiative wywołała falę komentarzy sugerujących, że Warszawa może pozostać bez ochrony przed rakietami i dronami. Analityk wojskowy Marcin Wolski studzi jednak alarmistyczne nastroje. Przekonuje, że Polska realizuje znacznie bardziej zaawansowany i wielowarstwowy program obrony powietrznej, niż wynikałoby to z samego uczestnictwa w inicjatywie koordynowanej przez Niemcy.

4 min czytania
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne · fot. Screenshot - YouTube/Radio Sochaczew

European Sky Shield Initiative, czyli ESSI, powstała z inicjatywy Berlina jako platforma wspólnych zakupów i integracji systemów obrony przeciwlotniczej oraz przeciwrakietowej. Państwa uczestniczące w projekcie mogą wspólnie pozyskiwać między innymi systemy IRIS-T, Patriot i Arrow 3. Inicjatywa ma uzupełniać zintegrowaną obronę powietrzną i przeciwrakietową NATO, a nie stanowić odrębnej europejskiej armii ani jednolitej tarczy automatycznie chroniącej każde państwo uczestniczące w projekcie.

Polski rząd zapowiadał w kwietniu 2024 roku przystąpienie do ESSI, jednak późniejsze informacje MON wskazywały, że decyzja wymagała dalszych analiz. Z odpowiedzi resortu obrony na interpelację poselską wynikało ponadto, że w 2025 roku nie wydano z budżetu MON żadnych środków na ten projekt. Oznacza to, że kwestia formalnego i praktycznego udziału Polski w inicjatywie pozostawała bardziej złożona, niż wynikało z politycznych deklaracji.

Wolski: „To my jesteśmy taką inicjatywą na wschodniej flance NATO”

Marcin Wolski uważa, że przedstawianie Polski jako państwa bezbronnego z powodu braku pełnego udziału w niemieckiej inicjatywie jest oderwane od rzeczywistych zakupów i prowadzonych programów.

„Ojej, biedna Polska poza inicjatywą europejskiej obrony przeciwrakietowej. Serio? SERIO?” – napisał analityk na profilu „WoW – Wolski o Wojnie”.

Wolski przypomniał, że podstawą polskiej obrony przeciwrakietowej jest program Wisła, obejmujący system Patriot w konfiguracji przygotowanej specjalnie dla Polski. Pierwsza faza zakładała pozyskanie dwóch baterii, natomiast druga znaczące rozszerzenie systemu. Polska inwestuje także w pociski PAC-3 MSE, które wykorzystują technologię bezpośredniego trafienia „hit-to-kill” i są przeznaczone między innymi do zwalczania rakiet balistycznych, pocisków manewrujących, samolotów oraz innych zaawansowanych celów.

„Kupiliśmy osiem baterii Patriota – de facto 16 dywizjonów, trzymając się nomenklatury sowieckiej – w ramach pierwszej i drugiej fazy programu Wisła” – wskazał Wolski.

Analityk zwrócił szczególną uwagę na radary LTAMDS, znane również jako GhostEye. Są one projektowane do wykrywania i śledzenia współczesnych zagrożeń, w tym rakiet balistycznych i manewrujących, a ich wielokierunkowa obserwacja ma usuwać jedno z ograniczeń starszych radarów systemu Patriot.

„Będziemy mieć radary LTAMDS GhostEye, które są literalnie najlepszym tego typu rozwiązaniem na świecie” – ocenił Wolski. Określenie „najlepsze na świecie” jest jego ekspercką oceną, a sam wybór nowej generacji radarów potwierdza, że Polska buduje system oparty na najnowocześniejszych obecnie rozwiązaniach amerykańskich.

Program Wisła nie jest przy tym samodzielną wyspą. Ma współdziałać z systemem Narew, który będzie odpowiadał za obronę krótkiego zasięgu. Narew wykorzystuje rodzinę pocisków CAMM, w tym CAMM-ER, i jest rozwijana przy szerokim udziale polskiego przemysłu. Zawarte umowy przewidują 23 zestawy tego systemu, transfer technologii oraz produkcję części pocisków i elementów systemu w Polsce.

„Wpinamy w Wisłę nasze radary, radiolinie, kabiny dowodzenia, część szyfrowania, baterie Narwi z rozwijanym i w pełni produkowanym w Polsce CAMM-ER” – napisał Wolski.

Producent pocisków CAMM-ER wskazuje, że system może działać samodzielnie lub jako część szerszej sieci obrony powietrznej, a dane o celach mogą być przekazywane z zewnętrznych sensorów. Narew ma zwalczać samoloty, śmigłowce, drony i pociski manewrujące na dystansie przekraczającym 40 kilometrów. Publicznie dostępne materiały producenta nie potwierdzają jednak jednoznacznie wszystkich szczegółowych deklaracji dotyczących zdolności CAMM-ER przeciwko pociskom balistycznym typu Iskander, dlatego tę część wypowiedzi Wolskiego należy traktować jako ocenę analityka, a nie oficjalnie potwierdzony parametr systemu.

Niższe warstwy polskiej obrony mają tworzyć systemy Pilica+, San oraz rozwiązania antydronowe. Pilica+ otrzymuje pociski CAMM, które są przeznaczone między innymi do zwalczania samolotów, śmigłowców, pocisków manewrujących i bezzałogowców. Pierwsze seryjne elementy systemu zostały przekazane Polsce przez MBDA we współpracy z Agencją Uzbrojenia i przedsiębiorstwami Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

„My, szanowni państwo, zwyczajnie nie potrzebujemy europejskiej inicjatywy antyrakietowej, ponieważ to my jesteśmy taką inicjatywą na wschodniej flance NATO i budujemy jeden z trzech najsilniejszych komponentów przeciwrakietowych w całym NATO” – stwierdził Wolski.

To mocna opinia, której nie sposób dokładnie potwierdzić prostym rankingiem, ponieważ NATO nie publikuje jednolitego zestawienia narodowych systemów obrony powietrznej. Nie ulega jednak wątpliwości, że skala polskich zakupów Patriotów, pocisków PAC-3 MSE oraz systemów Narew i Pilica+ należy do największych inwestycji tego rodzaju w Europie. NATO samo zwracało uwagę, że Polska zapowiedziała pozyskanie znacznej liczby nowych systemów obrony powietrznej.

Wolski krytycznie ocenia również europejskie alternatywy dla amerykańskich Patriotów. Jego zdaniem ESSI może w przyszłości stać się kanałem sprzedaży systemów SAMP/T z pociskami Aster 30, które nie zapewniają identycznych możliwości jak PAC-3 MSE.

„Nam owa inicjatywa jest potrzebna jak dziura w moście – zważywszy, że ma ona ogromne szanse fiaska lub stania się kanałem sprzedaży Asterów 30, czyli SAMP/T, które dalej nie mają możliwości jak PAC-3 MSE” – napisał.

SAMP/T i Patriot są odmiennymi systemami, rozwijanymi w różnych konfiguracjach, a ich rzeczywistych możliwości nie można oceniać wyłącznie na podstawie publicznych danych. PAC-3 MSE jest jednak pociskiem wyspecjalizowanym w bezpośrednim niszczeniu celów balistycznych, dlatego stanowi kluczowy element polskiego programu obrony przeciwrakietowej.

Najpoważniejszym problemem, zdaniem Wolskiego, nie jest brak kolejnej międzynarodowej deklaracji, ale koszt zwalczania masowych ataków tanich dronów. Używanie pocisków wartych miliony dolarów przeciwko bezzałogowcom produkowanym znacznie taniej może szybko wyczerpać nawet rozbudowane zapasy.

„To, czego nasi przeciwlotnicy i lotnicy potrzebują, to masa tanich efektorów na Gerbery, Szachedy i Geranie – coś jak APKWS II lub LADAC” – ocenił Wolski. „O czym zresztą i Siły Powietrzne, i przeciwlotnicy wiedzą. Sztab Generalny też wie” – dodał.

Doświadczenia wojny na Ukrainie pokazują też, że skuteczna obrona musi być wielowarstwowa. Najdroższe pociski powinny być zachowywane na rakiety balistyczne, manewrujące i szczególnie niebezpieczne cele, natomiast masowe drony wymagają tańszych rakiet, artylerii przeciwlotniczej, systemów walki elektronicznej oraz rozwiązań laserowych i kinetycznych.

Źródło: mp/RPFacebook/Marcin Wolski, WoW – Wolski o Wojnie, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej