Na początku miesiąca prezydent Karol Nawrocki zdecydował o zawetowaniu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia, która zakładała m.in. stworzenie sieci rzeczników, w tym Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich. Głowa państwa oceniła, że proponowany dokument „nie chroni się praw, a zwiększa biurokrację i zmierza do ideologizacji”.
- „To będzie szkolna prokuratura od tropienia anonimowych donosów i budowania systemu antagonizowania, a nie współpracy środowiska szkolnego”
- stwierdził prezydent.
Minister Nowacka jednak wetem nie zamierza się przejmować.
- „Nie będę kolejnej ustawy składać, no bo widać, że tam nikt u pana prezydenta nie czyta, nie rozumie, więc przygotujemy to w taki sposób, żeby to było skuteczne i żeby rzecznicy realnie funkcjonowali”
- powiedziała dziś szefowa MEN na antenie Radia Gdańsk.
- „Myślę, że do 1 września wyrobimy się z całymi procedurami”
- dodała.
Minister, która prawem się nie przejmuje
To nie pierwszy raz, kiedy minister Nowacka okazuje swój lekceważący stosunek wobec obowiązującego w Polsce systemu prawnego. Jedną z pierwszych jej decyzji po objęciu stanowiska było ograniczenie nauczania religii w szkołach. Reprezentantka rządu Donalda Tuska, bez wymaganego ustawą porozumienia z Kościołami, wydała rozporządzenie, redukujące katechezę do jednej godziny tygodniowo. Rozporządzenie za bezprawne uznał Trybunał Konstytucyjny. Minister jednak jego orzeczenie zwyczajnie zignorowała. Pytania w tej sprawie do resortu skierował Rzecznik Praw Obywatelskich, podnosząc m.in. problem masowych zwolnień nauczycieli religii. Również tę instytucję minister przez rok po prostu ingerowała. Wreszcie RPO zwrócił się do premiera. Ostatecznie minister Nowacka, ponaglona przez Kancelarię Premiera, kilka dni temu w wyjątkowo arogancki sposób odpowiedziała na podnoszone przez RPO wątpliwości. Stwierdziła, że katecheci mieli „wystarczający czas”, by się przekwalifikować i mają możliwość nauczania innych przedmiotów, na przykład „edukacji zdrowotnej”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.