Odnosząc się w czasie sobotnich uroczystości upamiętniających ofiary ludobójstwo wołyńsko-galicyjskiego do obecnych działań ukraińskich władz, wiceprezes PiS prof. Przemysław Czarnek wprost stwierdził, że „jeżeli ktoś nazywa jednostkę wojskową imieniem >>bohaterów UPA<<, czyli tych zbrodniarzy, którzy wymordowali w sposób najbardziej bestialski polskie rodziny, starców, matki, ojców, dzieci, jeśli ktoś nazywa ich dzisiaj bohaterami, to niczym się to nie różni, jakby dzisiaj nazwać jednostkę wojskową w Niemczech imieniem Adolfa Hitlera, Rudolfa Hössa, Waffen-SS”.
- „Dzisiaj mamy absolutnie moralny obowiązek, nie tylko prawo, krzyczeć do wszystkich stolic europejskich i światowych o powstrzymanie odradzania się ideologii nazistowskiej na Ukrainie, bo inaczej tego nazwać nie można”
- oświadczył.
Kandydat PiS na premiera natychmiast został oskarżony przez swoich politycznych oponentów o propagowania rosyjskiej propagandy. Do oskarżeń tych odniósł się dziś w programie „Graffiti” na antenie Polsat News europoseł PiS Tobiasz Bocheński.
- „Nie, to nie jest propaganda Kremla. To jest po prostu stwierdzenie, że Wołodymyr Zełenski dzisiaj odpowiada za pierwszy raz od bardzo dawna tak wielkie przyspieszenie, jeżeli chodzi o gloryfikację ludobójców na Ukrainie”
- wyjaśnił eurodeputowany.
- „Prezydent Zełenski celowo wymierzył Polsce policzek, więc Polska nie może iść w myśl takiej gieremkowszczyzny i takiej polityki lat 90., że za wszystko będziemy przepraszać, za każdym razem będziemy robić uniki i w ogóle to nie mamy żadnej godności”
- dodał.
W ocenie Bocheńskiego, Polska „powinna stawiać sprawy bardzo ostro, jeżeli ktoś tak się zachowuje”. Europoseł stwierdził, że „słowa prof. Czarnka są „absolutnie adekwatne” i zauważył, iż „nikt nie każe Ukraińcom gloryfikować ludobójców”.
- „Rosyjska propaganda zawsze będzie wykorzystywała wszelkie spory polsko-ukraińskie, ale za to właśnie odpowiada dziś prezydent Zełenski”
- zaznaczył.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.