Na łamach Wirtualnej Polski uwagę na wykorzystywanie tego mechanizmu przez Kijów zwraca były ambasador Polski w Izraelu i Stanach Zjednoczonych Marek Magierowski.
- „Nikt nie odbierze Zełenskiemu zasług w podtrzymaniu ukraińskiej suwerenności. Trudno z tym faktem polemizować. Niemniej coraz bardziej irytujący ton jego wypowiedzi, coraz jaskrawsza arogancja - przekłamana, czasami wręcz odstręczająca narracja historyczna, powoli nadwerężają jego wizerunek i to nie tylko w Polsce”
- zauważa dyplomata.
- „Zełenski zdaje sobie z tego sprawę. Ma jednak w zanadrzu broń, którą i on, i jego najbliżsi współpracownicy już wykorzystywali w ciągu ostatnich czterech lat, lecz teraz będzie ona przez nich eksploatowana z jeszcze większą częstotliwością. Otóż każda krytyka obecnych władz w Kijowie, nawet najłagodniejsza, może zostać zdefiniowana - przez samego Zełenskiego, jego ministrów, zastępy dziennikarzy i internetowych anonimów - jako wyraz >>prorosyjskości<<”
- dodaje.
Ukraina uczy się od Izraela
Magierowski podkreśla, iż „możemy się spodziewać, że Zełenski będzie regularnie sięgał po to samo narzędzie, którego od dawna używają Izraelczycy: >>Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam<<”.
- „W oczach Benjamina Netanjahu państwo żydowskie desperacko walczy o przetrwanie, a każde nieprzychylne zdanie na temat jego polityki ociera się o antysemityzm. W oczach Zełenskiego o przetrwanie walczy także Ukraina, a kto w nią uderza, kto wstrzymuje kolejne transze pomocy, kto nie przyjmuje jej wersji historii rzezi wołyńskiej, kto blokuje akcesję do Unii Europejskiej - działa ramię w ramię z Kremlem”
- wyjaśnia.
Stwierdza też, że „niestety wielu europejskich polityków - zapatrzonych w kijowskiego Churchilla / Mandelę / Wałęsę - jest gotowych tę retorykę naśladować”.
- „A wówczas zaczniemy się systematycznie przesuwać w stronę niebezpiecznej granicy, poza którą krytyka Ukrainy będzie równoznaczna z "negacjonizmem" rosyjskiej agresji”
- podsumowuje autor.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.