We Francji trwają prace nad ustawą o „końcu życia”, która ma uregulować kwestie pomocy medycznej w umieraniu. Związany z takim prawodawstwem dramat zachodnich społeczeństw w „Mapie i Terytorium” czy „Unicestwieniu” ukazywał Michel Houellebecq. Teraz pisarz postanowił wprost odnieść się do proponowanych przepisów. Jak podkreślił, są tematy tak ważne, że musi zmierzyć się z niechęcią do kamer i wziął udział w debacie poświęconej eutanazji, co – jak każde publiczne wystąpienie Houellebecqa – stało się we Francji ogromnym wydarzeniem.
- „Powiem szczerze: nie wierzę w pragnienie śmierci. Coś takiego nie istnieje. Istnieje natomiast pragnienie zakończenia cierpienia. Eutanazja jest przejawem cywilizacyjnego regresu”
- powiedział.
Wspominał młodość, w której spotykał się w rodzinie z osobami mówiącymi o pragnieniu odejścia. To pragnienie Houellebecq odczytuje nie jego rzeczywiste pragnienie śmierci, a strach przed sytuacją, w której człowiek staje się ciężarem dla najbliższych. Dlatego, jak podkreślił, tak ważne jest, by w ramach opieki paliatywnej chory otrzymywał jednoznaczny komunikat, że dla nikogo nie jest ciężarem.
Ponadto autor „Uległości” zwrócił uwagę, że eutanazja wiążę się z problemem dokonania wyboru na podstawie przewidywanego postępu choroby oraz problemem samej istoty lekarskiego powołania. Wskazał, że uderza ona w budowaną na zaufaniu relację pomiędzy lekarzem a pacjentem. Jej legalizacja, w przekonaniu pisarza, doprowadzi do tego, że lekarski kitel przestanie kojarzyć się z nadzieją na pomoc, a zacznie budzić lęk przed zbliżającą się śmiercią. Przejście od rzeczywistości, w której lekarz ratuje życie do rzeczywistości, w której je również odbiera, ostatecznie naruszy zaufanie pacjenta do medyka.
Wcześniej Houellebecq opublikował esej na łamach „Le Figaro”, w którym stwierdził, że „wchodzimy w świat, w którym łatwiej będzie umrzeć”.
- „Wolałbym świat, w którym łatwiej byłoby żyć”
- podkreślił.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.