Koalicja Obywatelska i Lewica szły do wyborów z hasłem związków partnerskich na sztandarach. Długo jednak nie udawało się wypracować porozumienia z Polskim Stronnictwem Ludowym, które sprzeciwiało się propozycjom koalicjantów. Ostatecznie powstał projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Wczoraj jednak prezydent Karol Nawrocki poinformował, że zdecydował się go zawetować.
- „Mówiłem w czasie kampanii wyborczej, że jestem gotowy do rozmowy o ustawie regulującej status osoby najbliższej. Jednak zawsze podkreślałem, że nic, co jest quasimałżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”
- przypomniał, uzasadniając swoją decyzję.
Podkreślił, że zaproponowane przepisy „tworzą nową, sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego, wyposażoną w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do uprawnień małżeńskich”.
Gawkowski o „normalnych rodzinach”
Decyzja głowy państwa wywołała oczywiście falę oburzenia ze strony obozu władzy. Wyjątkowo oryginalną strategię w krytyce prezydenta przyjął wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z Lewicy. Goszcząc na antenie TVP Info, polityk odróżnił związki homoseksualne od „normalnych rodzin”.
- „Prezydent zachował się jak drań i hultaj. Stawia w kącie setki tysięcy osób, które żyją dzisiaj w związkach partnerskich. Ci ludzie się kochają i nie są w niczym gorsi niż normalne rodziny”
- wypalił wicepremier.
Czy lewicowe środowiska wybaczą mu to sformułowanie?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.