W długim wpisie w mediach społecznościowych, w całości będącym zamierzoną lub nie manipulacją intelektualną, prof. Matczak porównuje sprzeciw polskiej prawicy wobec działań władz Ukrainy ze sprzeciwem komunistów wobec listu polskich biskupów, w którym przebaczyli oni Niemcom.
- „Komuniści wymachiwali czerwonym sztandarem — dzisiaj prawica wymachuje krzyżem i różańcem. Chce być przedmurzem chrześcijaństwa, obrońcą cywilizacji zbudowanej na Ewangelii, przed bezbożnym liberalizmem. Ale jednocześnie wybaczenie Wołynia jest tak samo nie do pomyślenia, jak wybaczenie Niemcom dla Gomułki. Ci sami ludzie codziennie odmawiają Ojcze nasz. Codziennie mówią: i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Chrystus mówił: przebaczaj nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy. Miłujcie nieprzyjaciół waszych. Całe chrześcijaństwo opiera się na krzyżu, który sam jest aktem przebaczenia — Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Ale nasi obrońcy krzyża uznali, że kiedy chodzi o nasz naród, o naszą ranę, to tak daleko akurat Ewangelia nie sięga”
- pisze prawnik.
- „Komuniści przynajmniej nie udawali. Nie wybaczali i nie twierdzili, że są chrześcijanami. Prezydent Nawrocki, chrześcijanin przecież, oraz jego towarzysze w wierze nie wybaczają, choć nazywają siebie obrońcami chrześcijaństwa. Według tak szanowanego przez nich Prymasa Tysiąclecia to spoganienie. Ale im jakoś to się klei”
- dodaje.
Ciekawe, co by się stało, gdyby dzisiaj jakiś polski polityk oficjalnie przemówił do Ukraińców takimi słowami: „Przebaczamy wam Wołyń. I prosimy o przebaczenie za krzywdy, które my wyrządziliśmy wam — za akcję „Wisła”, za spalone cerkwie, za to, czego sami się dopuściliśmy".…
— Marcin Matczak (@wsamraz) June 23, 2026
Najwyraźniej prof. Matczak nie zdążył zauważyć, że nie wybaczenie lub jego brak jest tutaj problemem. Problemem jest brak uznania tych zbrodni przez Ukrainę i utrudnianie godnego pochówku ich ofiar. Ale nie tylko. Problemem jest też systemowa gloryfikacja sprawców przez współczesne władze Ukrainy. Problemem jest wynoszenie na sztandary banderyzmu – totalitarnej, rasistowskiej, zbrodniczej ideologii. Prezydent Ukrainy nazywa jednostkę wojskową imieniem „Bohaterów UPA”, a w miejscach związanych z Rzezią Wołyńską stawia się pomniki poświęcone zbrodniarzom odpowiedzialnym za tę zbrodnię. Prawica nie ma problemu z przebaczeniem. Prawica nie godzi się gloryfikację sprawców i deptanie pamięci o ofiarach.
