– „Nie ma potrzeby powszechnego szkolnictwa wyższego” – powiedział Falkow podczas forum HR EXPO PRO, cytowany przez rosyjskie media.

Słowa ministra wpisują się w szerszą strategię Kremla, który od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny przeciw Ukrainie zmaga się z narastającymi brakami kadrowymi. Rosyjski przemysł zbrojeniowy, fabryki oraz sektor produkcyjny potrzebują coraz większej liczby pracowników, a mobilizacja wojskowa dodatkowo pogłębiła problemy rynku pracy.

Według informacji publikowanych przez portal The Moscow Times oraz East24.info rosyjskie władze od kilku lat „zachęcają” młodzież do wybierania szkół zawodowych i techników zamiast liceów oraz uniwersytetów. W niektórych regionach uczniowie kończący dziewiątą klasę mają utrudniony dostęp do dalszej nauki ogólnokształcącej, natomiast promowane są szkoły przygotowujące do pracy w przemyśle.

Równocześnie ograniczono liczbę miejsc na wybranych kierunkach studiów, takich jak ekonomia, administracja publiczna, zarządzanie czy prawo. Z danych rosyjskiego Ministerstwa Edukacji wynika, że już 63 proc. absolwentów dziewiątych klas wybiera szkoły zawodowe i techniczne. Jeszcze pięć lat wcześniej odsetek ten wynosił 43 proc.

Paradoksalnie badania rosyjskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej pokazują, że osoby z wyższym wykształceniem częściej pracują w zawodach zgodnych ze swoim przygotowaniem niż absolwenci szkół zawodowych. Mimo to Kreml konsekwentnie stawia na rozwój kształcenia technicznego.

Krytycy tej polityki zwracają uwagę, że państwa rozwinięte inwestują dziś przede wszystkim w naukę, badania i wysoko wykwalifikowane kadry. Tymczasem Rosja coraz bardziej podporządkowuje system edukacji potrzebom gospodarki wojennej. W efekcie zamiast budować społeczeństwo wiedzy, może ograniczać liczbę osób zdobywających wyższe wykształcenie i wzmacniać model państwa nastawionego na produkcję wojenną oraz kontrolę społeczną.