2. Przypomnijmy, że premier Tusk już raz wyprowadzał nasz kraj z kryzysu finansów publicznych , tuz po wygraniu po raz drugi wyborów parlamentarnych w 2011, właśnie poprzez podniesienie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. zi o podniesienie wieku emerytalnego, to ówczesny premier Tusk i koalicja PO-PSL, zdecydowali się na jego podwyższenie o 2 lata dla mężczyzn i 7 lat dla kobiet (odpowiednio z 65 lat do 67 lat i z 60 lat do 67 lat), a w przypadku rolników aż o 12 lat dla kobiet i 7 lat dla mężczyzn (odpowiednio z 55 lat do 67 lat i z 60 lat do 67 lat). e wręcz oszukano wyborców, bowiem w kampanii wyborczej na jesieni 2011 roku, czołowi politycy Platformy, zarówno urzędujący premier Tusk jak i ówczesny prezydent Komorowski, gorąco zaprzeczali, że chcą podwyższać wiek emerytalny. Gdy tylko wygrali wybory parlamentarne w 2011 i stworzyli po raz drugi rząd koalicji PO-PSL, natychmiast rozpoczęli przygotowania do podwyższenia wieku emerytalnego, a stosowne ustawy zostały przyjęte już wiosną 2012 roku, a weszły w życie od 1 stycznia 2013 roku.
3. Trzeba przy tym podkreślić, że nie była to zwykła reforma jak do ówcześnie próbowali tłumaczyć wprowadzenie tego rozwiązania, politycy Platformy i PSL-u, ale brutalne zerwanie obowiązującej wiele lat umowy społecznej. zaś koalicja PO-PSL wręcz przysłowiowym „walcem”, forsowała to rozwiązanie, mimo ogromnego oporu społecznego, sprzeciwu wszystkich organizacji związkowych, ale także opinii wielu ekspertów. Ówczesna koalicja PO-PSL, odrzuciła wniosek o referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego złożony przez NSZZ „Solidarność”, poparty przez blisko 2 mln obywateli, podpisami zebranymi przez Związek. Podczas debaty w tej sprawie w Sejmie, Donald Tusk zdecydował się wręcz na otwartą konfrontację z „Solidarnością”, przedstawicieli związkowców nie wpuszczono na galerię sejmową, choć pod Sejmem demonstrowało ich ponad 10 tysięcy. Co więcej zabierając głos w tej debacie Donald Tusk użył słów „byle pętak” adresując je do przewodniczącego związku Piotra Dudy (przestawiającego wniosek o referendum w Sejmie), co związkowcy odebrali jako atak na wszystkich tych, którzy pod projektem się podpisali i byli gotowi wręcz szturmować budynki sejmowe. Tylko przytomność umysłu przewodniczącego związku Piotra Dudy, który zaapelował do związkowców o zachowanie spokoju, spowodowała, że nie do szło do zamieszek i być może brutalnej akcji policji, która w dużych ilościach została zgromadzona na terenie Sejmu i była przygotowana do pacyfikacji protestujących. Rząd premier Beaty Szydło, tuż po objęciu władzy zdecydował o powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego, a więc dla kobiet 60 lat, dla mężczyzn 65 lat, wrócił rząd Tuska i eksperci podpowiadają, aby znowu wiek emerytalny podnosić do 67 lat dla kobiet i mężczyzn.
4. Przypomnijmy także że 13. i 14. emerytura wprowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, są świadczeniami regulowanymi ustawowo i żeby je zlikwidować, konieczna byłaby ich nowelizacja, przy czym o ile obecna większość jest w stanie takie ustawy uchwalić, to odrzucenie weta prezydenckiego w tej sprawie nie byłoby już możliwe. y także, że w 2024 roku wypłata 13. emerytury oznaczała wydatek budżetowy rzędu ok. 15 mld zł, przy czym ze względu na to, że corocznie jest ona wypłacana w wysokości najniższego świadczenia, a ono rośnie, więc wydatki na ten cel także będą rosły i jak się szacuje w 2026 roku będą wynosiły już około 19 mld zł. Z kolei wypłata 14. świadczenia, które ma wmontowany mechanizm zależności od dochodów emeryta, to koszt dla budżetu w tym roku wynosi około 11,6 mld zł, ale wydatki z tego tytułu, także będą rosły i w 2026 roku wyniosą ponad 13 mld zł. Sumarycznie obydwa świadczenia oznaczają wydatki budżetowe w 2024 roku w wysokości około 27 mld zł, a w roku 2026 już ok. 32 mld zł i to właśnie wysokość tych kwot wypłacanych dodatkowo emerytom, coraz bardziej irytuje, przynajmniej niektórych polityków koalicji 13 grudnia. Podobnie jest programem 800 plus, koalicja 13 grudnia kontynuuje go „z zaciśniętymi zębami”, wszak kosztuje aż 63 mld zł w 2026 roku, gdyby więc mogła także doprowadziłaby do jego likwidacji albo poważnego ograniczenia, ale także tutaj, nawet gdyby uchwaliła odpowiednią ustawę , prezydent jej nie podpisze, a weta prezydenckiego nie są w stanie odrzucić.
5. Tego rodzaju propozycje ekspertów, padają więc na podatny grunt w koalicji 13 grudnia, gdyby wybory prezydenckie wygrał jej kandydat Rafał Trzaskowski, do tej pory wszystkie te rozwiązania, zostałyby już wprowadzone. Tak jednak się nie stało, więc teraz eksperci strasząc Polaków gigantycznym kryzysem finansów publicznych, spowodowanym przez nieudolne rządy Tuska, a w konsekwencji także kryzysem gospodarczym, próbują wymusić je zarówno na rządzie Tuska, ale i prezydencie Nawrockim
