Red. Robert Mazurek przeprowadził w Kanale Zero wywiad z ministrem Zbigniewem Boguckim. Szef Kancelarii Prezydenta opowiedział o kulisach piątkowych wydarzeń, kiedy to rząd Donalda Tuska rozpoczął próbę siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. Kiedy prezydent dowiedział się o tych działaniach, zdecydował przerwać swój lot do Senegalu i wrócił do Warszawy. Po krótkiej naradzie ze współpracownikami głowa państwa udała się do gmachu sądu konstytucyjnego.
Wchodzącemu do budynku prezydentowi na drodze stanęli Anna Korwin-Piotrowska i Maciej Berek. Na miejscu pojawił się też prokurator Andrzej Piaseczny.
– „Wiem, że przyjeżdża Piaseczny po telefonie Berka i Piaseczny przychodzi nie sam, jako prokurator czy z funkcjonariuszami policji mundurowanymi, tylko przychodzi z kilkoma ludźmi w kominiarkach (...) i oni też wchodzą do tego trybunału”
– relacjonował gość Kanału Zero.
Minister Bogucki zdradził, że wówczas próbowano go zatrzymać.
– „Pan Piaseczny tak uniesionym głosem mówi: »Pan nie ma immunitetu, pan będzie zatrzymany«. Ja mówię: »No to niech pan spróbuje«”
– opowiedział szef KPRP.
Piątkowe wydarzenia minister Bogucki ocenia jako próbę zamachu na konstytucyjny urząd RP.
– „Myślę, że wielu Polaków, zgodnie z tradycją, chciało pojechać do domów, iść do kościoła, pojechać na groby, wspominać swoich zmarłych, modlić się za nich. Ale w tym czasie ten rząd, ta ekipa postanowiły przeprowadzić coś, co należy nazywać po imieniu, bo to jest zamach stanu, w sensie atak na konstytucyjny organ, który ma być, że tak powiem, uporządkowany w cudzysłowie siłą przez władzę wykonawczą i przez policję działającą na polecenia tej władzy”
– powiedział.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.