Kreml zapowiedział również skierowanie do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości sprawy dotyczącej domniemanej dyskryminacji rosyjskich mniejszości. Państwa bałtyckie uznały te działania za element zorganizowanej kampanii dezinformacyjnej.
– Estonia jest demokratycznym państwem prawa, które przestrzega prawa międzynarodowego i konsekwentnie realizuje swoje zobowiązania wynikające z umów międzynarodowych. Wszelkie twierdzenia przeciwne są niczym innym jak bezpodstawną rosyjską propagandą – oświadczył estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna. Tallinn wezwał rosyjskiego dyplomatę i zażądał zaprzestania rozpowszechniania fałszywych oskarżeń oraz gróźb wobec państw bałtyckich.
Najpierw propaganda, potem prowokacja?
Litewski wywiad ostrzega, że oskarżenia o prześladowanie Rosjan nie są przypadkowym elementem sporu dyplomatycznego. W opublikowanej w 2026 roku ocenie zagrożeń wskazano, że rosyjskie MSZ wykorzystuje organizacje międzynarodowe, raporty i kanały dyplomatyczne do wywierania presji na Litwę, Łotwę i Estonię. Według litewskich służb powtarzanie zarzutów dotyczących „rusofobii” i „nazizmu” może służyć uzasadnianiu agresywnej polityki zagranicznej Moskwy.
Niepokój zwiększa ponadto rosyjska ustawa nr 149-FZ, podpisana przez Władimira Putina 25 maja i obowiązująca od 5 czerwca 2026 roku. Przepisy pozwalają prezydentowi Rosji użyć sił zbrojnych do „ochrony” rosyjskich obywateli zatrzymanych lub ściganych na podstawie orzeczeń określonych zagranicznych i międzynarodowych sądów. Ustawa ta nie mówi wprost o interwencji w obronie całych rosyjskojęzycznych społeczności, ale tworzy kolejną szeroką podstawę prawną, którą Kreml może interpretować zgodnie z własnymi interesami.
Prezydent Litwy Gitanas Nausėda przyznał, że służby posiadają informacje o możliwości rosyjskich działań wymierzonych w infrastrukturę energetyczną i transportową państw bałtyckich lub Polski.
– Nie mogę zaprzeczyć, że posiadamy takie informacje i że dotyczą one ograniczonych operacji kinetycznych, których prawdopodobnym celem byłaby infrastruktura krytyczna – powiedział Nausėda litewskiej agencji BNS. Nie wskazał jednak ani miejsca, ani terminu ewentualnej prowokacji.
Kreml odrzucił te ostrzeżenia. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow nazwał je „kolejną porcją straszaków”, które – według niego – mają przygotować społeczeństwa do dalszej militaryzacji i rozbudowy infrastruktury NATO nad Bałtykiem.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.