Berliński dziennik „B.Z.” odnotował, że na początku sierpnia litr benzyny w Słubicach kosztował 7,78 zł, czyli około 1,80 euro. W Berlinie za to samo paliwo trzeba było zapłacić około 2 euro. Różnica zmalała więc do zaledwie 20 eurocentów. W przypadku oleju napędowego wynosiła około 27 eurocentów – 1,87 euro w Słubicach wobec 2,14 euro w stolicy Niemiec.
Różnicę cen pochłania koszt dojazdu
Przy tak niewielkiej przewadze polskich stacji specjalne wyprawy po paliwo przestały być opłacalne dla mieszkańców Berlina oraz bardziej oddalonych miast Brandenburgii. Nawet ze wschodnich dzielnic niemieckiej stolicy podróż do najbliższego przejścia granicznego i z powrotem oznacza przejechanie co najmniej 110 kilometrów.
Do ceny paliwa trzeba doliczyć jego zużycie podczas podróży, eksploatację samochodu, opony, ubezpieczenie oraz utratę wartości pojazdu. Niemiecka gazeta ocenia, że tankowanie w Polsce nadal może przynosić oszczędności mieszkańcom Frankfurtu nad Odrą, Guben, Forst czy Schwedt, dla których granica znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie.
Zmniejszenie różnicy cenowej już odbiło się na ruchu na polskich stacjach. Według „B.Z.” liczba niemieckich kierowców przyjeżdżających wyłącznie po paliwo wyraźnie spadła. Potwierdzają to publikowane zestawienia cen ze stacji w Słubicach i Kunowicach.
Premier Donald Tusk zapowiedział możliwość ponownego wprowadzenia regulowanych cen na dwa ostatnie tygodnie wakacji. Nie jest to jednak podjęta decyzja. Powrót mechanizmu uzależniono od sytuacji na rynku ropy i ewentualnego ponownego wzrostu cen surowca. Na razie era masowej turystyki paliwowej z Berlina do Polski wydaje się zakończona.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.