Pod koniec lipca w czasie zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę, w pobliżu miejscowości Tarnowa Kolonia spadła rosyjska rakieta Ch-101, zawierająca materiał wybuchowy – jak podała prokuratura – „w znacznej ilości”. Po jej upadku pozostał 10-metrowy krater. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy jednak nie zostali zaalarmowani o zagrożeniu. Z wojskowych radarów obiekt zniknął około godz. 3:46. Syreny alarmowe włączono jednak dopiero około 3:50, czyli już po upadku rakiety. Jak donosiła „Rzeczpospolita”, nie było ich słychać m.in. „w miejscu, gdzie rakieta upadła, a także na przykład w Chełmie”. Mieszkańcy nie otrzymali też żadnej wiadomości z RCB.
W rozmowie z Wirtualną Polską wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapewnia, że „dzisiaj Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji”. Podkreśliła, że w rozmowach na ten temat udział bierze Sztab Generalny WP i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, aby „cały system jeszcze bardziej domknąć”.
Co konkretnie ma się zmienić? Obecnie DO RSZ informuje o poderwaniu polskich myśliwców w komunikatach publikowanych za pośrednictwem mediów społecznościowych. W ramach przygotowywanych przez rządzących zmian, takie informacje mają być wysyłane do obywateli SMS-em.
- „Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście o szczegółach, jak to będzie działało, to zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji”
- powiedziała wiceminister.
- „Strona wojskowa, która – jeszcze raz powiem – zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA”
- dodała.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.