Jak czytamy, według analizy przygotowanej na zlecenie miasta niektórym seniorom odmawiano nawet wołowiny na urodzinowy obiad. Sprawa wywołała oburzenie w całej Danii. Przeciwko takim praktykom wystąpiła nawet premier Mette Frederiksen.
Władze Kopenhagi argumentują, że realizują strategię ograniczenia śladu węglowego żywności kupowanej przez miejskie placówki o 25 proc. W domach opieki zaczęto więc zastępować część mięsa roślinami strączkowymi.
Wytyczne przewidują orientacyjnie zaledwie 80 gramów wołowiny, cielęciny i jagnięciny tygodniowo. Nie jest to prawnie obowiązujący limit, jednak w praktyce ograniczenia bywają odczuwalne dla mieszkańców placówek.
Z analizy firmy BDO wynika, że w niektórych domach opieki „odmawia się mieszkańcom spełnienia urodzinowych życzeń dotyczących wołowiny ze względu na bilans emisji CO₂”.
„To szaleństwo i nieludzkie!”. Nawet premier Danii ma dość
Jens-Kristian Lütken, kopenhaski burmistrz odpowiedzialny za zdrowie i opiekę, nie kryje oburzenia.
„Sprawy zaszły za daleko, skoro wymagania klimatyczne decydują o tym, co znajduje się na talerzach mieszkańców kopenhaskich domów opieki” – stwierdził.
„Ludzi starszych, którzy mają mały apetyt, nie można zbywać grochem i fasolą” – podkreślił.
Polityk ocenił, że odbieranie seniorom przyjemności z jedzenia dla zaoszczędzenia niewielkiej ilości CO₂ to „szaleństwo i nieludzkie postępowanie”.
Głos zabrała również premier Danii Mette Frederiksen.
„To brak szacunku dla prawa osób starszych do samodzielnego podejmowania decyzji. To brak empatii i zrozumienia dla ich życia” – napisała.
„Ludzie w domach opieki, którzy ciężko pracowali dla naszego kraju, muszą oczywiście mieć prawo do jedzenia mięsa. My, pozostali, możemy kontynuować walkę ze zmianami klimatu w innych obszarach” – dodała.
Naczelna burmistrz Kopenhagi Sisse Marie Welling odpiera zarzuty, przekonując, że mięso nigdy nie zniknęło z jadłospisów, a poszczególne placówki zachowują swobodę wyboru potraw.
Sprawa trafiła już do duńskiego parlamentu. 21 października skierowano pytanie do ministra odpowiedzialnego za opiekę nad seniorami o zagwarantowanie mieszkańcom domów opieki prawa do posiłków mięsnych.
Przypadek Kopenhagi pokazuje, do jakich absurdów może prowadzić podporządkowanie codziennych potrzeb ludzi wyśrubowanym celom klimatycznym. Gdy seniorowi odmawia się ulubionego posiłku nawet w urodziny, trudno nie zapytać, czy ekologiczni reformatorzy nie zgubili z oczu samego człowieka.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.