Wieści z kraju

Kierowca chciał zjechać na parking. „Zabrakło tych 2 km”

Drugi z kierowców autokaru, który miał tragiczny wypadek na Węgrzech, podzielił się swoją relacją z tego dramatycznego zdarzenia. Grzegorz Wojtoń opowiedział, że prowadzący autokar w momencie tragedii kierowca planował zjechać na parking oddalony od miejsca wypadku o zaledwie 2 km.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Reuters, TVP3 Rzeszów)
Fot. screenshot: YouTube (Reuters, TVP3 Rzeszów)

Do tragicznego wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej autostradzie M3. Autokar z Polski, którym podróżowali pielgrzymi wracający z Medjugorie, wpadł do przydrożnego rowu. W zdarzeniu zginęło 12 osób, dziesięć trafiło do szpitali w ciężkim stanie, a 37 osób odniosło lekkie obrażenia.

Węgierski sąd zdecydował o 30-dniowym areszcie wobec kierowcy autokaru. Śledczy podejrzewają go o doprowadzenie do katastrofy. Wedle dotychczasowych ustaleń, kierowca mógł zasnąć w czasie jazdy. Śledztwo w tej sprawie chce przejąć polska prokuratura.

Drugi kierowca zabrał głos

W rozmowie z TVN24 swoją relacją podzielił się właściciel biura podróży organizującego wyjazd, a jednocześnie drugi kierowca autokaru i pilot wycieczki Grzegorz Wojtoń.

- „Kiedy autobus zaczyna się przechylać i uderza, w tej kabinie zaczynają się dziać ze mną rzeczy jak w pralce. Zorientowałem się, że jest tragedia, jest wypadek”

- opowiedział o momencie zdarzenia.

Po wypadku mężczyzna samodzielnie wydostał się z pojazdu i pomagał opuścić go innym osobom. 

W rozmowie z SE.pl z kolei Grzegorz Wojtoń był pytany o samopoczucie kierowcy, który prowadził autokar w momencie wypadku.

- „Mówił, że się czuje bardzo dobrze. Ja pytałem się, jak tam. On mówi: Nie no, wszystko w porządku. Czuję się bardzo dobrze. Ja mówię: No to na spokojnie jedziemy, tak żeby do Barwinka dotrzeć w swoim czasie, bo czasu pracy naprawdę mieliśmy wystarczającą ilość, także bez problemu byśmy dotarli do Polski. I jeśli by była potrzeba, to wtedy trzeci kierowca, który by nas zmienił, świeży, wypoczęty rano bierze grupę, rozwozi ludzi do poszczególnych miejsc, tam, gdzie wysiadają”

- relacjonował.

W momencie wypadku kierowca prowadził autokar od około trzech i pół godziny. Chwilę później miał zjechać na postój.

- „Tuż po wypadku, kiedy te służby przybyły, mówił: No, już miałem zjeżdżać. 2 km pokazywało. Chciał do tego parkingu dociągnąć i miał tego świadomość, że chce do tego miejsca dojechać. Brakło tych 2 km, żeby dojechać”

- przekazał drugi z kierowców.

Źródło: wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej