Szokujące

Kapitał zagraniczny zarabia w Polsce, a zyski są wyprowadzane. Dokąd trafiają?

Kiedy słyszymy, że polskie PKB rośnie, że jesteśmy jedną z największych gospodarek Unii Europejskiej i że gonimy Zachód, warto zadać jeszcze jedno pytanie: do kogo należy dochód wytwarzany przez tę gospodarkę?

4 min czytania
Pieniądze wypływające z Polski
Pieniądze wypływające z Polski · fot. Fot. via ChatGPT

Bo PKB pokazuje, ile wyprodukowano na terytorium Polski. Nie pokazuje natomiast, jaka część dochodów z tego majątku należy do polskiego, a jaka do zagranicznego kapitału.

I tutaj dane Narodowego Banku Polskiego są naprawdę interesujące. W 2024 roku dochody zagranicznych inwestorów bezpośrednich z kapitału ulokowanego w Polsce wyniosły aż 135,2 mld zł. To równowartość około 3,7 proc. całego polskiego PKB.

Nie oznacza to jednak, że 135 mld zł zostało po prostu przelane z Polski za granicę. I to trzeba powiedzieć uczciwie. Z tej kwoty 56,4 mld zł stanowiły reinwestowane zyski, czyli pieniądze pozostawione w przedsiębiorstwach. Natomiast 63,6 mld zł stanowiły dywidendy, a kolejne 15,2 mld zł odsetki od instrumentów dłużnych. Mówimy więc o 78,7 mld zł dywidend i odsetek w ciągu jednego roku.

GDZIE POWSTAJĄ TE PIENIĄDZE?

Przede wszystkim tam, gdzie zagraniczny kapitał zbudował w Polsce bardzo silną pozycję. Największym źródłem dochodów był przemysł – 37,5 mld zł.

To właśnie tutaj działają wielkie zagraniczne koncerny motoryzacyjne, chemiczne, elektroniczne, AGD, spożywcze czy metalurgiczne. Volkswagen, Mercedes-Benz, Bosch, LG, ArcelorMittal i wiele innych grup posiada w Polsce ogromne zakłady produkcyjne.

Ale przemysł jest jednocześnie dobrym przykładem tego, dlaczego nie można całego zagranicznego zysku nazywać „wyprowadzaniem pieniędzy”.

Z 37,5 mld zł dochodów w przemyśle aż 20,3 mld zł zostało reinwestowane, natomiast około 15,2 mld zł przypadło na dywidendy. Kapitał zarabia więc na Polsce, ale jednocześnie sporą część zarobionych pieniędzy ponownie tutaj inwestuje.

Zupełnie inaczej wygląda handel.

Zagraniczni inwestorzy osiągnęli w nim około 28,8 mld zł dochodów, a aż 18,1 mld zł stanowiły dywidendy. Reinwestowano około 8,9 mld zł.

I tutaj zaczynamy rozumieć skalę zjawiska.

Biedronka należy do portugalskiej grupy Jerónimo Martins. Lidl i Kaufland do niemieckiej Schwarz Gruppe. Auchan i Leroy Merlin związane są z francuskim kapitałem, Castorama z brytyjską grupą Kingfisher.

Każdego dnia miliony Polaków zostawiają pieniądze w takich przedsiębiorstwach. Firmy te zatrudniają w Polsce ludzi, kupują towary od polskich producentów, inwestują i płacą podatki. Jednocześnie jednak właścicielem kapitału pozostaje zagraniczna grupa i to jej akcjonariuszom przysługuje ostatecznie odpowiednia część zysku.

Jeszcze ciekawiej wygląda sektor finansowy i ubezpieczeniowy.

Zagraniczni inwestorzy osiągnęli tutaj 18,7 mld zł dochodów, z czego około 12 mld zł stanowiły dywidendy.

W Polsce funkcjonują przecież banki należące lub kapitałowo powiązane z takimi grupami jak holenderski ING, francuski BNP Paribas czy – w analizowanym okresie – hiszpański Santander.

Kiedy polska gospodarka rośnie, rosną kredyty, depozyty, płatności i zyski sektora finansowego. Część tych zysków przypada następnie zagranicznym właścicielom kapitału.

Kolejne 13,7 mld zł dochodów zagranicznego kapitału powstało w informacji i komunikacji.

Tu również znamy przedsiębiorstwa z własnego życia. Orange Polska jest związany z francuską grupą Orange, a T-Mobile Polska z niemieckim Deutsche Telekom.

I WŁAŚNIE TUTAJ WIDAĆ PRAWDZIWY PROBLEM POLSKIEJ GOSPODARKI

Problemem nie jest to, że zagraniczne przedsiębiorstwa działają w Polsce.

Bez nich rozwój ostatnich trzydziestu lat byłby znacznie trudniejszy. Przywiozły kapitał, technologie, know-how, stworzyły miejsca pracy, zwiększyły eksport i włączyły polskie fabryki w międzynarodowe łańcuchy produkcji.

Problem polega na asymetrii.

Zagraniczny kapitał posiada w Polsce ogromne aktywa i osiąga tutaj potężne dochody.

Tymczasem skala polskiego kapitału działającego za granicą jest zdecydowanie mniejsza.

Na koniec 2024 r. wartość polskich inwestycji bezpośrednich za granicą wynosiła około 165 mld zł, a dochody polskich inwestorów z tych inwestycji około 11,4 mld zł.

Dla porównania zagraniczni inwestorzy osiągnęli w Polsce 135,2 mld zł dochodów.

To pokazuje skalę różnicy.

POLSKA POTRZEBUJE DRUGIEGO ETAPU ROZWOJU

Przez trzy dekady Polska była niezwykle skuteczna w przyciąganiu kapitału zagranicznego.

Teraz powinniśmy nauczyć się czegoś trudniejszego: budować własny kapitał. Nie chodzi o wyrzucenie Biedronki, Volkswagena, Lidla, ING czy Orange. Chodzi o to, żeby obok nich rosły polskie przedsiębiorstwa, które będą robiły dokładnie to samo w Berlinie, Paryżu, Amsterdamie, Londynie czy Nowym Jorku.

Potrzebujemy polskich koncernów przemysłowych, banków, technologii, sieci handlowych i usługowych zdolnych kupować przedsiębiorstwa za granicą.

Bo wtedy dywidendy zaczną płynąć również w przeciwnym kierunku – do Polski.

I dopiero wtedy można mówić o prawdziwym doganianiu najbogatszych państw.

Nie wystarczy bowiem, że zagraniczna fabryka stojąca pod Poznaniem produkuje samochody i zwiększa polskie PKB.

Nie wystarczy, że zagraniczna sieć posiada kilka tysięcy sklepów i generuje tutaj miliardy obrotu.

Ważne jest również to, kto jest właścicielem kapitału i do kogo ostatecznie należy wypracowany zysk.

Polska nauczyła się być świetnym miejscem do inwestowania pieniędzy. Teraz czas nauczyć się być krajem, który sam inwestuje na świecie i sprowadza z niego zyski.

O bogactwie państwa nie świadczy wyłącznie wielkość PKB.

Świadczy o nim również to, ile kapitału posiadają jego obywatele i przedsiębiorstwa – i ile ten kapitał potrafi zarobić na świecie.

Maciej Bienert 

---

ŹRÓDŁA: NBP, GUS Jerónimo Martins Schwarz Gruppe NG Bank Śląski BNP Santander Bank Orange Polska Deutsche Telekom / T-Mobile Volkswagen Group / Volkswagen Poznań, Mercedes-Benz Group, Bosch, LG ArcelorMittal

Źródło: mp/Facebook/Maciej Bienert

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej