Szokujące

Kuźmiuk: Rząd Tuska w 4 lata zadłuży nas na 1,5 bln zł, a w Sejmie: „Polacy nic się nie stało”

1. Wczoraj w Sejmie na wniosek klubu Prawa i Sprawiedliwości w ramach informacji bieżącej, odbyła się debata nad stanem finansów, a podczas tej debaty resort finansów reprezentowali wiceministrowie Hanna Majszczyk i Jurand Drop. W imieniu klubu wystąpiłem w tej debacie i zwróciłem uwagę, że przedłożenie przez rząd Tuska 4. budżetu z deficytem prawie 300 mld zł, to wymowne podsumowanie 4-letniej kadencji koalicji 13 grudnia, sama suma deficytów budżetowych to 1, 040 mld zł, a długu publicznego związanego z ich realizacją ponad 1,5 bln zł , czyli niewiele mniej, niż wszystkie rządy od 1989 roku do 2023. A więc w zaledwie 4 lata rząd Tuska, zadłuża nas na kwotę podobną do tej na jaką zadłużyły nas wszystkie rządy przez 34 lata i ten fakt powinien być wręcz dzwonem alarmowym dla wszystkich Polaków niezależnie od poglądów politycznych.

4 min czytania
Donald Tusk
Donald Tusk · fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY 3.0 pl

2. Zwróciłem także uwagę na gwałtowne narastanie długu, jeszcze w 2025, było to ok 0,9 mld zł dziennie, w tym roku będzie to już zdecydowanie ponad 1 mld zł dziennie, w lipcu tylko dług Skarbu Państwa, wzrastał aż o 1,86 mld zł dziennie, bowiem przyrósł aż o 53 mld zł. Równie gwałtownie rosną koszty jego obsługi, w tym roku tylko obsługa długu SP, to 90 mld zł w następnym to już 107 mld zł, a całego długu ok 120 mld zł, to więcej niż wydajemy z budżetu na wojsko,bowiem w tym roku z części 29, mamy wydać na wojsko ok 118 mld zł. Przypomniałem także, że przez 3 lata minister finansów nie wykonuje zaplanowanych przez siebie dochodów podatkowych, w 2024 roku było to aż 56 mld zł, w 2025 roku prawie 42 mld zł, w tym roku na koniec lipca, brakuje jednomiesięcznych dochodów podatkowych czyli ok 50 mld zł, choć na koniec roku, minister chce się przyznać do braku 21 mld zł dochodów podatkowych Te drastyczne rozbieżności pomiędzy dochodami planowanymi a zrealizowanymi, miały miejsce przy ponad 3% wzroście PKB i ponad 3% inflacji, a wzrost PKB w Polsce do tej pory, był oparty przede wszystkim na konsumpcji opodatkowanej, co do zasady, stawką podatku VAT w wysokości 23%.

3. Podkreśliłem, że o dramatycznym stanie finansów publicznych świadczy ostatnia 2-tygodniowa obniżka VAT na paliwa, bowiem przez parę tygodni zastanawiano się czy 20. gospodarkę świata, stać na rezygnację z 0,5 mld zł dochodów z podatku VAT. Po kilku tygodniach badań rząd zdecydował się na obniżkę, ale tylko podatku VAT, więc z punktu widzenia przedsiębiorców i rolników obniżka przyniosła nawet niewielką podwyżkę cen paliw (bowiem mogli sobie odliczyć VAT w wysokości tylko 8% ), ale już od 1 września ceny paliw wystrzeliły w górę o 1 zł- 1,2 zł na litrze. W tej sytuacji przypomniałem, że za rządów PiS w 2022 roku na 12 miesiące obniżono podatek VAT i akcyzę na paliwa, gaz, prąd , ciepło systemowe, a ponadto na nawozy i żywność ,uruchomiono również dopłaty do węgla dla gospodarstw domowych, co spowodowało utratę dochodów budżetowych na poziomie kilkudziesięciu miliardów złotych, a mimo tego deficyt budżetowy na koniec 2022 roku, wyniósł tylko 12,5 mld zł.

4. W imieniu rządu zabrała głos w tej debacie wiceminister finansów Hanna Majszczyk i tak naprawdę jej wystąpienie można by było streścić zawołaniem części kibiców po przegranych meczach polskiej reprezentacji w piłce nożnej „Polacy nic się nie stało”. Jej zdaniem gwałtowny przyrost długu to rezultat programów społecznych, wprowadzonych przez rząd PiS, choćby programu 500 plus, a teraz 800 plus, tyle tylko, że program ten był realizowany przez blisko 8 lat za poprzedniego rządu i nie powodował gigantycznych deficytów budżetowych, a suma deficytów za 8 lat rządów PiS wynosząca 305 mld zł jest porównywalna z jednorocznym deficytem budżetowym obecnej ekipy rządowej. Z kolei nie wykonywanie dochodów podatkowych na sumę ok 120-130 mld zł, tylko w latach 2024-2026, wynikało zdaniem minister Majszczyk z niższej niż zaplanowano inflacji, a także niższych poziomów wzrostu gospodarczego.

5. Także teza obecnego rządu, że absurdalne wysokie deficyty budżetowe są wynikiem nadzwyczajnie wysokich nakładów na wojsko i ochronę zdrowia, nie może się ostać, bo trudno uznać dodatkowe wydatki na te dwa cele łącznie na kwotę około 40 mld zł, za takie, które powodują 300 mld zł deficytu budżetowego. Co więcej jak się okazuje na obronę narodową w budżecie i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), na rok 2027 zarezerwowano kwotę zaledwie 198,1 mld zł (4,51% PKB), na zdrowie 274 mld zł, czyli ledwie 7% PKB, a więc niewiele więcej niż w roku 2026. A więc na obronę narodową, będącą ponoć priorytetem w 2027 roku koalicja 13 grudnia chce przeznaczyć o 0,5% PKB mniej, niż w roku 2026, na zdrowie minimum tego co wynika z ustawy o finansowaniu ochrony zdrowia przyjętej w 2021 roku, bowiem zgodnie z tą ustawą w 2027 roku nakłady na zdrowie miały wynieść co najmniej 7% PKB.

6. Niestety w wypowiedzi minister Majszczyk wynikało, że rząd nie tylko bagatelizuje tak gwałtowny przyrost długu publicznego i związany z tym przyrost kosztów jego obsługi, ale także nie realizowanie dochodów podatkowych na tak ogromną skalę. Brak prawie 130 mld zł dochodów podatkowych przez 3 lata, dlatego jak wyjaśniła minister Majszczyk, że inflacja była o 1,5% niższa, a wzrost PKB o 0,5% niższy, niż planowano, to stwierdzenia, które mogą tylko bulwersować opinię publiczną. A więc wyjaśnienia w stylu „Polacy nic się nie stało” , gdy w 4 lata zadłuża się Polskę na 1,5 biliona złotych, czyli prawie tyle ile wszystkie rządy w latach 1989-2023 a więc przez 34 lata, są wręcz prowokacją wobec Polaków.

Źródło: Zbigniew Kuźmiuk/salon24.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej