Kurowska weszła do gabinetu rektora jeszcze w czwartek i spędziła tam noc. W piątek rano, gdy do budynku przybył prof. Sławomir Cudak w asyście policji, posłanka pozostała w pomieszczeniu i zapowiedziała, że nie wyjdzie stamtąd do czasu rozstrzygnięcia sytuacji przez Senat uczelni.
Sama Kurowska relacjonowała, że Cudak próbował dostać się do gabinetu nawet przez wersalkę.
– „Pan profesor Cudak lekko użył tej wersalki, ponieważ wstąpił na nią, chcąc mnie obejść tutaj bokiem. (...) Ale to zablokowałam skutecznie i nie pozwoliłam, żeby do tych drzwi dotarł” – mówiła posłanka.
Jak dodała, próbowano ją również przekonać rozmową i zaproszeniem na kawę.
– „Gdy widział, że po prostu nie ma możliwości, aby mnie tutaj zmiękczyć i żebym jednak odstąpiła od tych drzwi, no to pan rektor poszedł sobie na dół” – relacjonowała.
Konrad Hryszkiewicz ocenił, że cała sytuacja pokazała słabość operacji prowadzonej wokół AWS.
– „Trudno zachować pełną powagę, skoro cały aparat państwa zarządzanego przez Tuska musiał ugiąć się przed jedną parlamentarzystką uzbrojoną jedynie w swój upór i determinację” – napisał publicysta.
Jego zdaniem zachowanie funkcjonariuszy również pokazuje, że policja nie chciała przekraczać pewnej granicy.
– „Rozkazy rozkazami, ale są pewne granice, których przekraczać nie warto” – stwierdził Hryszkiewicz.
Autor tekstu podkreśla, że mimo obecności policji i napiętej sytuacji Kurowska pozostała w gabinecie, a operacja nie zakończyła się takim rezultatem, jakiego – według opozycji – oczekiwało Ministerstwo Sprawiedliwości.
– „Z jednej strony aparat państwa, policja i prokuratura, a z drugiej siła uporu i wiary w słuszność swoich postępowań. Nawet najbardziej brutalna władza nigdy nie wygra z tym drugim” – podsumował Hryszkiewicz.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.