- „Panie Prezydencie @NawrockiKn Czy potępi pan ataki na Ukraińców mieszkających w Polsce? Polska czeka na pana słowa w tej sprawie. Zabierając głos może pan zrobić dużo dobrego, dotrzeć do wielu ludzi, którzy panu ufają i zapobiec kolejnym aktom przemocy”
- pisał pod koniec lipca o. Łukasz Sośniak SJ.
Czy jezuita zabrał głos również po wczorajszej tragedii w Jarosławiu? Oczywiście!
- „Nie znamy motywów nożownika z Jarosławia, ale niezwykle ważne jest byśmy nie poddali się szczuciu na Ukraińców i nienawiści. Zabójstwa dokonał konkretny człowiek, być może ofiara tej samej nienawistnej propagandy”
- napisał.
Kiedy mężczyzna wulgarnie zwrócił się do nastolatek z Ukrainy, wylała się fala komentarzy, których autorzy oskarżali Polaków o rasizm, ksenofobię, ukrainofobię i prorosyjskość. Kiedy obywatel Ukrainy dokonał niewiarygodnej zbrodni, te same osoby apelują, by nie łączyć zbrodni z narodowością zbrodniarza. Co najwyżej można je łączyć z Rosją, bo być może sprawca działał na rzecz Rosji. Tego typu niespójność intelektualna nie jest w Polsce rzadkością. W sposób szczególny opanowała lewą stronę sceny politycznej. Zwrócił na nią uwagę w mediach społecznościowych Leszek Miller.
- „W bielskim autobusie mężczyzna zwyzywał dziewczynki z Ukrainy. W części komentarzy natychmiast zrobiło się od tego brunatno w całej Polsce. Jeden sprawca, a odpowiedzialność rozpisana na pół kraju i jego politycznych przeciwników. W Jarosławiu obywatel Ukrainy zaatakował nożem ludzi na terenie opactwa. Zginął ksiądz, inni zostali ranni. Politycy złożyli wyrazy współczucia i zapowiedzieli ukaranie sprawcy. Zanim jednak śledczy ustalili motyw, na klasztornym murze pojawił się już cień Putina. W mediach zaczęto rozważać udział rosyjskich służb. Część komentatorów z pasją twierdziła, że nie można wykluczyć, że stały za nożownikiem. Minister Siemoniak przewidywał, że Rosja wykorzysta zbrodnię do podsycania konfliktu. Wiceminister Bosacki tłumaczył zachowanie napastnika możliwą traumą po pobycie w okopach”
- zauważył były premier.
Podkreślił, że „nie wolno obwiniać wszystkich Ukraińców za czyn nożownika, tak samo jak nie wolno obwiniać wszystkich Polaków za obelgi w autobusie”.
- „Skąd więc ta różnica? Skoro w przypadku tragedii w Jarosławiu słyszymy wezwania, by nie wyciągać wniosków z narodowości sprawcy, dlaczego tej samej zasady nie stosuje się w autobusie? Gdy sprawcą jest Polak, na ławie oskarżonych siada cała Polska. Gdy sprawcą jest Ukrainiec szuka się miejsca dla Putina. Sprawiedliwość po polsku? Raczej hipokryzja bez granic”
- dodał.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.