Jarosław Kaczyński składał zeznania w charakterze świadka, w umorzonym już śledztwie dot. tzw. dwóch wież. W ub. tygodniu w mediach pojawiło się nagranie z tego przesłuchania. W reakcji na ten wyciek prokuratura poinformowała, że dostęp do pełnych akt miał jedynie poseł Koalicji Obywatelskiej, mec. Roman Giertych.
- „Było pouczenie dla wszystkich osób biorących udział w przesłuchaniu o treści artykułu 241, czyli o odpowiedzialności karnej za upublicznienie przed uprawomocnieniem się materiałów z postępowania przygotowawczego”
- zaznaczył w rozmowie z „Faktem” prok. Piotr. Antoni Skiba.
Sam mec. Giertych broni się przekonując, że do wycieku doszło w prokuraturze. Tymczasem w poniedziałek portal Goniec.pl opublikował kolejny fragment nagrania.
Tusk o Giertychu: Jeśli cokolwiek zrobił nielegalnie – poniesie konsekwencje
O wyciągnięcie konsekwencji wobec posła Giertycha w związku z wyciekiem nagrań dziennikarze zapytali dziś premiera Donalda Tuska.
- „Gdyby się okazało, że poseł Giertych cokolwiek zrobił nielegalnie, np. wyniósł te materiały, to oczywiście poniesie konsekwencje”
- zapewnił szef rządu.
- „Zapytam wprost prokuratora generalnego, czy takie jest przekonanie prokuratury [że to Roman Giertych wyniósł nagrania]. Jeśli tak, to oczekuję natychmiastowego wszczęcia dochodzenia w tej sprawie. Nie tylko oświadczeń prasowych, ale także dochodzenia i proszę mi wierzyć, Roman Giertych z mojego punktu widzenia człowiek zasłużony w niektórych sprawach, w niektórych kontrowersyjny, nie jest świętą krową. Jeśli złamał prawo, jest out”
- dodał.
Giertych reaguje na słowa premiera
Do słów szefa rządu w rozmowie z faktem odniósł się sam poseł Giertych, który stwierdził, że „pan premier ładnie sprostował całą sprawę”.
- „Wszystko jednak zaczęło się od nieodpowiedzialnej i bezczelnej wypowiedzi rzecznika prokuratury, który oświadczył, że jedynym źródłem wycieku mogła być moja kancelaria, zapominając, że równie dobrze mogły się tego dopuścić inne osoby, które miały dostęp do akt. Najbardziej prawdopodobne, w mojej ocenie, jest to, że wyciek nastąpił z samej prokuratury”
- przekonuje parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej.
Stwierdził, że wypowiedź rzecznika prokuratura „właściwie ocierała się o naruszenie (jego) dóbr osobistych poprzez sugestię o dopuszczeniu się czynu zabronionego”. W jego przekonaniu nie jest też przesądzone, że publikacja nagrań stanowiła przestępstwo.
- „Ta doktryna nie jest taka do końca oczywista, ponieważ z punktu widzenia prokuratury sprawa została umorzona, tak więc tajemnica śledztwa się zakończyła, chyba że złożę zażalenie”
- powiedział.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.