Publicysta Jan Puhl w felietonie zatytułowanym „Demony Nawrockiego” pisze o obchodach na Westerplatte rocznicy wybuchu wojny i przemówieniu polskiego prezydenta.
Jego zdaniem Nawrocki „wykorzystał tę okazję, by zaprezentować się jako lider prawicy i rzecznik interesów narodu”.
„W skrócie jego przekaz brzmiał następująco: oczywiście to Rosja morduje w Ukrainie, ale Niemcom również zasadniczo nie można ufać. Nikt nie może być pewny, czy wkrótce ponownie nie zaczną robić »interesów« z Rosją. Powinni też w końcu zapłacić reparacje. Nawrocki odwołuje się tym samym do historycznych obaw związanych z zagrożeniem ze strony Niemiec” – czytamy.
Puhl zauważył, że jeśli przyszłoroczne wybory wygra środowisko związane z prezydentem Nawrockim to w rękach polskiej prawicy znajdzie się rząd i prezydent.
„Wtedy grożą spory i nieufność między dwoma największymi państwami na wschodniej flance UE, której zabezpieczenie przed zagrożeniem ze strony Rosji jest jednym z najważniejszych wyzwań strategicznych przyszłości” – czytamy w felietonie Puhla.
Publicysta zgodził się jednak z Nawrockim co do niewiedzy Niemców na temat krzywd wyrządzonych Polsce i Polakom w okresie II wojny światowej.
„Większość Niemców ma świadomość winy za Holokaust, ale prawie nie ma pojęcia o ogromie wojny przeciwko Polakom i innym narodom regionu” – czytamy.
Puhl przyznał również rację Nawrockiemu, że rasistowska pogarda wobec Słowian była obecna w Niemczech jeszcze przed dojściem do władzy Adolfa Hitlera.
„Oczywiście może krytykować fakt, że w relacjach polsko-niemieckich wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Nie można jednak twierdzić, że od czasu uklęknięcia Willy'ego Brandta w Warszawie w 1970 roku nic się nie zmieniło. Polska i Niemcy są wspólnie członkami NATO i UE. Jeszcze niedawno niemieckie systemy Patriot chroniły polską granicę wschodnią, gospodarki obu krajów są ze sobą ściśle powiązane. Są też traktaty o dobrym sąsiedztwie” – uważa autor.
To jednak – w ocenie Puhla – wciąż za mało dla Nawrockiego. Publicysta ponadto nie zgadza się z Nawrockim co do tego, że Niemcy wkrótce wrócą do interesów z Rosją. Ten pogląd polskiego prezydenta to odwołanie „do jednego z najważniejszych motywów polskiego nacjonalizmu – przekonania, że Niemcy i Rosja od czasów rozbiorów Polski w XVIII wieku dążą do ograniczenia polskiej niepodległości”.
„Tymczasem Rosja prowadzi regularne ataki rakietowe na Ukrainę, a Niemcy po USA należą do największych państw wspierających Kijów finansowo i militarnie” – czytamy.
Żądając reparacji wojennych od Niemiec (szacowanych na 1,2 bln euro), Nawrocki zasugerował, że część tych środków mogłaby zostać przeznaczona na obronność Europy, w tym na polskie zbrojenie. „Oznacza to, że bezpieczeństwo Europy – według Nawrockiego – jest odtąd częściowo uzależnione od tego, na ile Niemcy wykażą się postawą pojednawczą” – stwierdza autor. „Europa nie może sobie pozwolić na podobne napięcia na swojej wschodniej flance, szczególnie w czasie trwającej wojny. Nawet jeśli na zachodzie wielu tego nie zauważyło: UE ma nie tylko niemiecko-francuski silnik, ale i niemiecko-polską oś” – pisze „Der Spiegel”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.