Jak informuje obecny na miejscu reporter Polsat News Tomasz Lejman, najprawdopodobniej doszło do sabotażu, w ramach którego podłożono ładunek lub wiele ładunków wybuchowych pod stację transformatorową.
- „Mamy tu do czynienia najprawdopodobniej z sabotażem. (…) Chodzi o stację transformatorową niedaleko elektrowni na granicy pomiędzy Saksonią a Brandenburgią. Tam nad ranem znaleziono ładunek wybuchowy, a nawet policja mówi, że może to być kilka ładunków wybuchowych”
- relacjonował dziennikarz.
Jak podkreślił, nie potwierdzono, czy doszło do eksplozji jakiegoś ładunku, ale potwierdzono uszkodzenie infrastruktury. Nie było jednak konieczne wstrzymywanie pracy elektrowni.
- „Na razie policja wstrzymuje się, mówiąc o tym, że nie wiemy, kto za tym stoi. Mogą się pojawić dwie teorie: z jednej strony to jest Rosja, ale nie zapomnijmy również, że w ostatnich miesiącach szereg akcji sabotażowych (...) przeprowadzały organizacje skrajnie lewicowe”
- zauważa Lejman.
Jak przypomina „Deutsche Welle”, w styczniu lewicowi ekstremiści podpalili linie wysokiego napięcia w pobliżu elektrowni w Berlinie.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.