Tragiczne obrazy z zalanych miejscowości w pamięci Polaków z 2024 roku łączą się z obrazkami z transmitowanych w mediach posiedzeń sztabu kryzysowego, na których nieogolony, ubrany w stylu prezydenta Ukrainy premier Donald Tusk występował w roli bohatera, karcąc urzędników. Jak tymczasem rzeczywiście wyglądało zarządzanie kryzysem w wydaniu obecnej władzy? Pokazuje to najnowszy raport NIK, w którym wskazano na nieprawidłowości na szczeblach centralnym, wojewódzkim, powiatowym i gminnym.
Przykładem jest działalność Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które w dniach 11-15 września 2024 roku wysyłało alerty o tej samej treści do jedenastu województw, bez różnicowania zagrożenia. Wskazano też na Urząd Wojewódzki we Wrocławiu, który nie zapewnił odpowiedniego poziomu zażądania kryzysowego, wskutek czego mieszkańcy nie zostali ostrzeżeni o zagrożeniu. Zawodziły też samorządy. Starostwo powiatowe w Nysie nie miało aktualnego Powiatowego Planu Zarządzania Kryzysowego, a starostwo w Kłodzku nie zapewniło wyposażenia i utrzymania magazynu przeciwpowodziowego.
- „Raport NIK o powodzi to miazga. Po nim powinno polecieć pół rządu i powinny posypać się głowy a administracji. Akt oskarżenia dla bieda-państwa”
- podsumował red. Tomasz Grodecki z Niezależna.pl
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.