Informację o działaniach CBA jako pierwsza podała Telewizja Republika. Początkowo stacja informowała, że nie może skontaktować się ze swoim dziennikarzem. Kilkadziesiąt minut później Matczuk wystąpił na antenie i przedstawił własną relację z przeszukania.
– O szóstej rano weszło do mnie Centralne Biuro Antykorupcyjne z zespołem bojowym, z długą bronią. Dokonali przeszukania, dość kuriozalnego, bo niewiele znaleźli i niewiele zabezpieczyli – powiedział dziennikarz.
Jak dodał, funkcjonariusze zabrali wyłącznie urządzenia elektroniczne.
– Zabrali mi telefon, komputer, nic więcej. To kuriozalne z dwóch powodów. Ja w tej sprawie, w której oni działali, nie mam żadnego statusu prawnego. Samo to, że takie działanie podejmuje się wobec osoby, która nie ma w sprawie żadnego statusu prawnego, jest już dziwne i moim zdaniem jest nadużyciem władzy – stwierdził Matczuk na antenie Republiki.
Zeznawał jako świadek. Po roku służby wróciły po jego urządzenia
Dziennikarz poinformował, że około roku wcześniej był już przesłuchiwany w tym samym postępowaniu. Występował wówczas jako świadek i – według jego relacji – przekazał śledczym wszystkie posiadane informacje.
– W tej sprawie rok temu zeznawałem jako świadek, wszystkie wyjaśnienia złożyłem. CBA i prokuratura doskonale wiedziały o wszystkich dokumentach. Mija rok, zbiega się to z tym, że ludzie przewodzący prokuraturze mają polityczne kłopoty i Donald Tusk też ma kłopoty, i nagle dzieje się taka rzecz – mówił Matczuk.
Uznał działania służb za „ewidentnie polityczną sprawę” i „nie fair działanie tej władzy”. Jest to jednak ocena samego dziennikarza. Do chwili publikacji nie przedstawiono oficjalnego komunikatu CBA ani Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, który szczegółowo wyjaśniałby podstawę przeszukania, związek zabezpieczonych urządzeń ze śledztwem oraz powód przeprowadzenia akcji z udziałem uzbrojonych funkcjonariuszy.
Jak czytamy, akcja w domu Matczuka zbiegła się w czasie z zatrzymaniem Macieja Świrskiego i Cezarego Jurkiewicza, byłych członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie ma dotyczyć finansowania kampanii „Sprawiedliwe sądy” oraz podejrzenia wyrządzenia fundacji szkody w wysokości co najmniej 8,4 mln zł. Nie potwierdzono jednak oficjalnie, że przeszukanie u Matczuka było bezpośrednio związane właśnie z tym wątkiem.
Matczuk był w przeszłości zaangażowany w komunikację instytucji państwowych i obozu Zjednoczonej Prawicy. Wraz z Anną Plakwicz współtworzył agencję Solvere, która realizowała kampanię „Sprawiedliwe sądy”. To może wyjaśniać zainteresowanie śledczych posiadanymi przez niego dokumentami lub komunikacją, ale nie przesądza o jego odpowiedzialności ani o popełnieniu jakiegokolwiek przestępstwa.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.