W czwartkowej rozmowie na antenie RMF FM Berek odniósł się do wątpliwości dotyczących jego wymaganego stażu zawodowego jako radcy prawnego.
„Przedstawiciele prezydenta, którzy mówią: chcielibyśmy, żeby prezydent, prezydent chciałby teraz sprawdzić, zweryfikować, próbuje sobie przypisać kompetencje, których nie ma” – przekonywał.
Były minister stwierdził również, że działania takie byłyby „nieumocowane prawnie”.
„Prawniczy” spektakl Berka
Berek zaprezentował nawet „gotową receptę” na ewentualne pytania Pałacu Prezydenckiego.
„Ja bym odpowiedział jednozdaniowym pismem: proszę o wskazanie podstawy prawnej podejmowanych działań” – zapowiedział.
Problem w tym, że chwilę później przyznał:
„Ze strony ani prezydenta, ani przedstawiciela prezydenta nie było żadnej, żadnej korespondencji, żadnej oficjalnej odpowiedzi”.
Wygląda więc na to, że były minister zdążył już przygotować prawniczą ripostę na korespondencję, która istnieje na razie wyłącznie w jego wyobraźni. Trzeba przyznać, że tempo polemiki imponujące.
Tymczasem prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie domaga się wyjaśnienia kwestii wymaganego dziesięcioletniego doświadczenia zawodowego Berka.
„My ciągle w Pałacu Prezydenckim czekamy na dopełnienie obowiązku, czyli potwierdzenie 10 lat pracy pana ministra Berka jako radcy prawnego” – oświadczył prezydent.
Berek przedstawił wcześniej zaświadczenie samorządu radcowskiego potwierdzające okresy zgłoszonego wykonywania zawodu. Spór dotyczy jednak zarówno oceny tych dokumentów, jak i uprawnień prezydenta do weryfikowania kandydatury.
Przypomnijmy, że 14 października Berek „złożył ślubowanie” w Sejmie pod nieobecność prezydenta. Prezydent Karol Nawrocki nie uznaje tej procedury za skuteczną.
Były minister zarzuca dziś prezydentowi przekraczanie kompetencji, choć sam pozostaje uczestnikiem sporu o prawne skutki własnego ślubowania. Trudno o lepszy materiał na polityczną tragikomedię a nawet tanią burleskę.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.