Do sytuacji na Kubie w ostatnich dniach odniósł się m.in. sekretarz stanu USA Marco Rubio.
- „Naprawdę nie wierzę, że ten system będzie zdolny do reformy, dopóki nie przejmą władzy nowi ludzie lub nie zapanuje nowe nastawienie”
- mówił.
Oskarżał przy tym władze Kuby o „wspieranie grup stosujących przemoc w caym regionie”.
- „Państwo upadłe, przyjazne wobec naszych wrogów, znajdujące się 90 mil od naszych brzegów, to zagrożenie”
- stwierdził
Prezydent USA Donald Trump oświadczył natomiast, że Amerykanie „zajmą się Kubą, gdy skończą z Iranem”.
Tego typu wypowiedzi wywołują reakcję. Władze Kuby przygotowują się do odpowiedzi na zbrojną interwencję USA. Wenezuelskie media donoszą, że rozpoczęto rozdawanie broni obywatelom. Wśród ludności natomiast „panuje atmosfera wahająca się między niepokojem a znużeniem”. Jak podkreślają dziennikarze, mieszkańcy „chcą po prostu, żeby to się raz na zawsze skończyło, w taki czy inny sposób”.
