„Moja relacja z GW to ewidentne love hate. Niby wiem, że to jedno z największych świństw w dziejach 3 RP, fabryka klamstwa, durnoty i parszywości, piewcy zamordyzmu i najbardziej tępego populizmu, a tym momencie propagandowy szmatławiec śliniący się do Tuska i na jedno skinienie Giertycha…” - pisze Wildstein.

Dalej dodaje:

„A potem wywalają mi taki artykuł i tytuł i turlam się po podłodze, kwicząc z radości i dziękując Bogu za ich istnienie. [Tam dalej w tekście rozpaczają, jakie te peryferie straszne i nie rozumiejące tego, co dobre…]”.

Na koniec podsumował:

„Tak, tak kochane GW. A jakby w Polsce głosował tylko Michnik, Szczepkowska, Gretkowska, Holland i wdowa po Wajdzie, to już w ogóle byłoby najcudowniej i najbardziej demokratycznie”.