Jak podał Reuters, dostawy ropy z głównych zachodnich portów Rosji – Primorska, Ust-Ługi i Noworosyjska – mogą spaść w czerwcu do około 1,7 mln baryłek dziennie. Jeszcze w maju poziom eksportu wynosił około 2,5 mln baryłek dziennie. Źródła agencji wskazują, że część spadku wynika z obniżonej produkcji, ale znaczącą rolę odgrywa również konieczność zwiększenia przerobu ropy w krajowych rafineriach.

Według Reutersa rosyjskie rafinerie mają zwiększyć przerób o 250–400 tys. baryłek dziennie, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na paliwa oraz ograniczyć skutki niedoborów zgłaszanych w kolejnych regionach kraju. „Dodatkowy surowiec dla rafinerii będzie musiał zostać przekierowany z eksportu” – wskazali rozmówcy agencji.

Problem nie pojawił się nagle. Od wielu miesięcy Ukraina systematycznie atakuje rosyjskie rafinerie, terminale paliwowe, rurociągi i porty eksportowe. Reuters informował już w maju, że praktycznie wszystkie główne rafinerie w centralnej części Rosji zostały zmuszone do całkowitego zatrzymania pracy lub znaczącego ograniczenia produkcji po kolejnych falach ataków dronowych.

Rosyjskie władze oficjalnie przyznały, że wydobycie ropy spadło. Wicepremier Federacji Rosyjskiej Aleksander Nowak oświadczył podczas Petersburskiego Forum Ekonomicznego, że produkcja jest niższa niż na początku roku z powodu „nieplanowanych prac remontowych w rafineriach”. Reuters zwraca uwagę, że była to pierwsza oficjalna zapowiedź spadku produkcji od wielu miesięcy.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) oszacowała, że w kwietniu 2026 roku rosyjskie wydobycie było niższe o około 460 tys. baryłek dziennie niż rok wcześniej. Jednocześnie eksport produktów paliwowych spadł do najniższego poziomu od rozpoczęcia przez IEA regularnych pomiarów tego wskaźnika.

Coraz częściej pojawiają się również sygnały o problemach na rynku wewnętrznym. Reuters informował, że na okupowanym Krymie wprowadzono ograniczenia sprzedaży paliw. Gubernator Sewastopola informował o limitach na najpopularniejsze gatunki benzyny, a mieszkańcy skarżyli się na wielogodzinne kolejki przy stacjach paliw. Jedna z mieszkanek powiedziała agencji: „Nie mogę zatankować samochodu już od dwóch dni”.

Według agenci ograniczenia zaczęły obejmować również inne regiony Rosji. Lokalne media i obserwatorzy rynku paliwowego donoszą o problemach z dostępnością benzyny nie tylko na okupowanych terenach Ukrainy, ale także w części regionów Federacji Rosyjskiej.

Kreml stara się minimalizować znaczenie problemu. Rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow zapewniał w maju, że „nie ma ryzyka dla dostaw paliwa w Rosji”. Jednocześnie jednak rząd w Moskwie zdecydował się na kolejne ograniczenia eksportowe. Na początku czerwca Rosja wprowadziła zakaz eksportu paliwa lotniczego do końca listopada, a wcześniej przedłużyła obowiązujące restrykcje dotyczące benzyny.

Jak podają media, celem ukraińskiej strategii nie jest całkowite zatrzymanie rosyjskiego sektora naftowego, lecz stopniowe zwiększanie kosztów prowadzenia wojny. Ataki wymuszają kosztowne naprawy, ograniczają produkcję paliw, utrudniają eksport i zmuszają Moskwę do przekierowywania coraz większej części surowca na rynek krajowy.

Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, że państwo będące jednym z największych eksporterów ropy na świecie będzie zmagało się z lokalnymi niedoborami benzyny. Dziś jednak coraz więcej danych wskazuje, że wojna za pomocą dronów prowadzona przez Ukrainę zaczyna odciskać realne piętno na jednym z najważniejszych sektorów rosyjskiej gospodarki.