Wiceszef MKOl zaznacza, że sytuację ogląda z dużego dystansu:
„[…] ale też z zainteresowaniem obserwuję sobie ostatnie zawirowania wokół Prawa i Sprawiedliwości. Nieszczególnie mnie coś w tym zaskakuje, bo znam to środowisko, wewnętrzne mechanizmy, ludzkie charaktery i towarzyszące im emocje bardzo dobrze, ale mimo wszystko dziwi mnie jak bardzo brakuje refleksji i umiejętności wyciągania wniosków z przeszłości, bo przywołując fantastyczne rozmyślania Marka Aureliusza, to wszystko już było. Polityka jest w swoich zasadniczych elementach bardzo powtarzalna. To co się obecnie dzieje w PiS jest wypisz wymaluj powtórką roku 2011. Ale po kolei”.
Dalej wskazuje, że ruchy odśrodkowe ujawnił się po katastrofie smoleńskiej i było to szokujące:
„Zaczęto kwestionować przywództwo Jarosława Kaczyńskiego. Między innymi z inicjatywy dzisiejszego właściciela przydomowej restauracji powołano PJN, potem powstała Solidarna Polska. Wszędzie wieszczono koniec PiSu. W takiej atmosferze weszliśmy w kampanię do Sejmu, której zostałem pierwszy raz w życiu szefem. Kampanię absolutnie do wygrania, bo pierwsza kadencja rządów Tuska była dramatycznie słaba, a wegetowała dzięki niesamowitej osłonie medialnej. Jednak, przegraliśmy bo w czasie kampanii zajmowaliśmy się tylko i wyłącznie gaszeniem wewnętrznych pożarów i napięć”.
Poręba zauważa też, ze PiS wygrywał wówczas, gdy politycy potrafili wyciszyć wewnętrzne spory i przedstawić spójny pomysł na rozwój Polski oraz przyciągnąć wyborców, którzy się wahają. Zauważył, że taka sytuacja miała miejsce w 2015 roku, kiedy to tandem Beata Szydło/Andrzej Duda świetnie zagrał i dał Polsce premiera i prezydenta. Dodaje, że:
„Tak było w kampanii samorządowej w 2018 i tej do PE w 2019, których byłem szefem sztabu, gdzie PiS historycznie zwyciężał, zdobywając władzę odpowiednio w 8 sejmikach oraz kilka miesięcy później zdobywając ponad 45% poparcia w zawsze piekielnie trudnych wyborach do PE wprowadzając tam 28 europosłów. Tak było też w ostatnich wyborach prezydenckich, gdzie świetnie działający sztab i kandydat potrafili wyciszyć wewnętrzne wojenki i ambicje, dając Karolowi Nawrockiemu spektakularne zwycięstwo”.
W ocenie polityka podobnie mogło być w wyborach do Sejmu dwa lata temu:
„Wszystko szło bardzo dobrze, do momentu sukcesu programowego Ula. Programowej, dobrze przemyślanej ofert dla Polaków, która pokazywała niewątpliwie sukcesy rządów PiS, ale też mocno akcentowała nowe wyzwania rozwojowe. Szliśmy po zwycięstwo. Potwierdzają to ówczesne sondaże. Niestety, wówczas wróciły stare demony”.
Zaznacza, że dla niektórych „kolegów” to nie PO zaczęła być przeciwnikiem, a rzekomo zaczęto wewnętrznie zwalczać sztab, który miał za bardzo urosnąć. Stwierdza, że w tamtym okresie uznał, że czas odejść z polityki. Ocenia również, że dziś sytuacja wygląda niezwykle podobnie do tej z czasów wyborów do Sejmu w 2011 roku – mamy beznadziejnie słabe rządy PO i mocno podzielony i skłócony PiS i jeśli to się nie zmieni:
„[…] w kolejnych wyborach czeka Prawo i Sprawiedliwość katastrofa”.
Dodaje jednak, że jest jeszcze czas na „opamiętanie”:
„Zrezygnowanie z własnych ambicji, szersze spojrzenie niż z perspektywy własnego interesu. Przede wszystkim zjednoczenie się wokół jedynego realnego lidera na prawicy Jarosława Kaczyńskiego, który wciąż przerasta i bije wszystkich challengerów na głowę”.
Kończąc swój wpis podkreśla, że PiS potrzebuje spokoju, dojrzałości oraz pozbawionych emocji polityków. Zaznaczył, że sam współczuje Jarosławowi Kaczyńskiemu, że obecnie musi przede wszystkim gasić pożary oraz:
„[…] tracić czas na zajmowanie się emocjami rozhisteryzowanych, niedojrzałych chłopców, zamiast poważną polityką i planami na przyszłość”.
Zaznacza na koniec, że wyborcy PiS potrzebują dziś przede wszystkim zjednoczenia, a nie kłótni, szczególnie biorąc pod uwagę to, w jakim momencie znajduje się obecnie Polska i jakie zagrożenia przed nią stoją.
Z dużego dystansu, ale też z zainteresowaniem obserwuję sobie ostatnie zawirowania wokół Prawa i Sprawiedliwości. Nieszczególnie mnie coś w tym zaskakuje, bo znam to środowisko, wewnętrzne mechanizmy, ludzkie charaktery i towarzyszące im emocje bardzo dobrze, ale mimo wszystko… https://t.co/pNTOndwGER
— Tomasz Poręba (@TomaszPoreba) April 22, 2026
