Ogromny sprzeciw w Polsce wywołała skandaliczna decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. W weekend Warszawę odwiedził szef kancelarii ukraińskiego prezydenta Kyryło Budanow, który spotkał się z szefem BPM Marcinem Przydaczem, szefem BBN Bartoszem Grodeckim, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim. Swoimi ustaleniami na temat rozmów dzieli się Wirtualna Polska donosząc, że przedstawiciel Zełenskiego „miał najpierw próbować szantażu sugerując, że Zełenski nie przyjedzie na zaplanowaną pod koniec czerwca w Gdańsku konferencję poświęconą odbudowie Ukrainy”. Kiedy jednak zorientował się, że dla prezydenta Nawrockiego obecność ukraińskiego przywódcy nie jest kluczowa, zmienił ton i pojawiły się rozmowy o możliwym kompromisie.

- „Budanow jest racjonalny. To spokojny polityk, w przeciwieństwie do furiata Zełenskiego. On wie, ile Ukraina traci na konflikcie z Polską. Stąd wola pracy nad kompromisem”

- mówi rozmówca portalu.

Pałac Prezydencki miał zaproponować powrót do słynnego kompromisu, który z Zełenskim zawarł prezydent Andrzej Duda, a w ramach którego Ukraina miała powstrzymywać się od gloryfikacji banderowców.

Wedle ustaleń Wirtualnej Polski, w najbliższym czasie nie dojdzie do prób sprowadzenia na Ukrainę prochów Bandery z Monachium.

- „Kijów po oburzeniu – zarówno ze strony Polski, jak i Izraela – w związku z pochowaniem z honorami kolaborującego z hitlerowskimi Niemcami Andrija Melnyka nie chce otwierać nowego frontu w wojnie o historię. Otoczenie Zełenskiego zrozumiało, że przegrzało”

- wskazuje portal.