O gloryfikacji banderowców przez Zełenskiego i reakcji polskiego prezydenta minister Dziemianowicz-Bąk mówiła na antenie Polsat News.

- „Prezydent Zełenski popełnił bardzo poważny błąd. Z naszej polskiej perspektywy jakiekolwiek gloryfikowanie UPA musi wzbudzić zdecydowaną reakcję”

- podkreśliła reprezentantka Nowej Lewicy.

Zaznaczyła, że nadanie imienia „Bohaterów UPA” ukraińskiej jednostce „to błędna i zła decyzja” niezależnie od tego, czy została podjęta świadomie. Wskazała, że „w sposób zrozumiały i oczywisty” wzbudziła ona stanowcze emocje w Polsce.

- „To dobrze, że prezydent Nawrocki tak jasno i wyraźnie zaznaczył te nasze wspólne emocje, jeżeli chodzi o jakiekolwiek próby gloryfikacji UPA”

- stwierdziła.

Jednocześnie zastrzegła, że „to nie emocje powinny decydować o bieżącej polityce międzynarodowej i o polskiej racji stanu”.

- „Konflikt z Ukrainą, konflikt o rzeczy nawet ważne i doniosłe, służy Rosji i służy Kremlowi. My musimy wznieść się ponad słuszne i zasadne emocje po to, żeby działać w interesie państwa polskiego, w interesie bezpieczeństwa Polski”

- przekonywała.

Mimo wcześniejszego chwalenia prezydenta przekonywała też, że odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego to krok niepotrzebny.

- „W mojej ocenie takie działanie nie jest konieczne, choć konieczna była stanowcza reakcja. Cieszę się, że taka reakcja się pojawiła. Cieszę się, że takie jednoznaczne słowa potępienia się pojawiły”

- mówiła.                   

Wygląda więc na to, że po dwuznacznych wpisach Donalda Tuska, członkowie jego rządu nie do końca wiedzą, jak mają odnosić się do decyzji głowy państwa. W ten sposób są – przywołując klasyka – „za, a nawet przeciw”.