- „Widzę, że biuro propagandy zwolenników banderyzmu w Polsce rozesłało nowe wytyczne. Atakując prezydenta Nawrockiego za zapowiedź odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego w związku z nadaniem jednostce armii ukraińskiej imienia Bohaterów UPA, nakazuje się powoływać na przykład Gerharda Schrödera. Skoro jemu nikt nie odbiera Orderu Orła Białego, to dlaczego odbierać go Zełenskiemu?” –  pytają miłośnicy UPA”

- pisze Miller.

Dalej wyjaśnia, że różnica pomiędzy Schröderem a Zełenskim jest oczywista.

- „Schröder nigdy nie nadał żadnej jednostce Bundeswehry imienia Bohaterów Einsatzgruppen, Bohaterów SS Totenkopf ani Bohaterów SS Leibstandarte Adolf Hitler. Nie uczestniczył też w państwowej rehabilitacji formacji odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne i ludobójstwo”

- zauważa.

Wobec tego były premier ostro podsumowuje autorów tej narracji.

- „Jeżeli ktoś nie dostrzega różnicy między Schröderem a honorowaniem sprawców ludobójstwa, to obnaża własną moralną ślepotę. A jeśli tę różnicę dostrzega, lecz udaje, że jej nie ma, to znaczy, że rola adwokata banderyzmu jest dla niego ważniejsza niż elementarna przyzwoitość”

- stwierdza.

Tymczasem, już po wpisie Millera, narrację tę przejął szef MSZ Radosław Sikorski.

- „Mam nadzieję, że po decyzjach kapituły i prezydenta @NawrockiKn nie będzie tak, że b. kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który bierze od Putina pieniądze, będzie nadal kawalerem orderu Orła Białego, a ten kto z Putinem walczy, będzie go pozbawiony”

- napisał.